- Kategorie:
- 100-150 km.20
- 150-200 km.5
- 70-100 km.55
- MK.13
- Pieszym szlakiem.45
- Ślad GPS.100
- VP.10
- WPKiW.184
11 Listopada
Czwartek, 11 listopada 2010 | dodano: 11.11.2010
Planowałem dalszą wycieczkę, ale pogoda się nie sprawdziła i odpuściłem.
Wypogadza się dopiero po południu. Zimno [bo 5 stopni], ale bez wiatru.
Najpierw spaceruję, z rowerem, na Żabich Dołach.

Po 30 minutach ze średnią 10 km/h, postanawiam gdzieś popedałować. Nigdzie mi się nie śpieszy. Zmieniając co chwilę kierunki, generalnie kieruję się na Tarnowskie Góry.
Na Suchej Górze, łapię przepiękny zachód.

Wjeżdżam w las, by zobaczyć, jak w terenie radzi sobie nowa lampa. W tym samym czasie, nadciągają okropnie ciemne chmury. Spodziewam się deszczu, więc trzeba wracać.

Przed Świerklańcem pada, ale tylko przez moment. Za to w Bytomiu jakoś wszędzie mokro.
Zahaczam o obchody Święta Odzyskania Niepodległości.

Ł1:53 km [2452,7]
Temperatura:4.5 HR max:176 ( 90%) HR avg:143 ( 73%) Kalorie: 2203 (kcal)
Wypogadza się dopiero po południu. Zimno [bo 5 stopni], ale bez wiatru.
Najpierw spaceruję, z rowerem, na Żabich Dołach.

11.11 Żabie Doły. Popołudniowy spacer po opadach.© fredziomf
Po 30 minutach ze średnią 10 km/h, postanawiam gdzieś popedałować. Nigdzie mi się nie śpieszy. Zmieniając co chwilę kierunki, generalnie kieruję się na Tarnowskie Góry.
Na Suchej Górze, łapię przepiękny zachód.

11.11 Piękny zachód, który obserwowałem kilka minut wcześniej© fredziomf
Wjeżdżam w las, by zobaczyć, jak w terenie radzi sobie nowa lampa. W tym samym czasie, nadciągają okropnie ciemne chmury. Spodziewam się deszczu, więc trzeba wracać.

11.11 Czarne chmury nad Tarnowskimi Górami© fredziomf
Przed Świerklańcem pada, ale tylko przez moment. Za to w Bytomiu jakoś wszędzie mokro.
Zahaczam o obchody Święta Odzyskania Niepodległości.

11.11 Rynek w Bytomiu, uroczystości 11 Listopada.© fredziomf
Ł1:53 km [2452,7]
Dane wycieczki:
53.00 km (6.70 km teren), czas: 02:40 h, avg:19.88 km/h,
prędkość maks: 44.30 km/hTemperatura:4.5 HR max:176 ( 90%) HR avg:143 ( 73%) Kalorie: 2203 (kcal)
Bocialarka 4 - pierwsze wrażenia.
Poniedziałek, 8 listopada 2010 | dodano: 08.11.2010
Przyszła dziś pocztą. Błyskawicznie, bo zamówiłem w czwartek, a odebrałem w poniedziałek. Najnowsza, bo już czwarta wersja bocialarki - rewelacyjnej latarki, nie tylko na rower.
Dziś najbrzydszy, jak do tej pory, dzień listopada. Mimo małych opadów, ruszam, by zobaczyć choć trochę, jak to cudo świeci.
Standardowo Bocialarka 4, ma następujące tryby świecenia: strobe, 25%, 50%, 75% i 100% czyli 800 lumenów. Nowością jest możliwość zamówienia w wersji z alternatywnymi ustawieniami świecenia. Ja zamówiłem latarkę posiadającą następujące moce do wyboru: 10% /30% /65% /100%. Dostajemy także 2 lata gwarancji.
Wszystkie fotki robione w małym deszczu. Bez lampy, ale niebo nie jest całkiem ciemne.

Jednym słowem rewelacja. Strumień światła jest strasznie szeroki [szerszy niż w bocialarce 2.5] Obejmuje on całą drogę i jeszcze trochę. Trzeba znacznie obniżyć latarkę, by nie razić kogoś przed nami.

Posiadam Bocialarkę 2.5, nie ma porównania. 25% mocy wersji 4 odpowiada, mniej więcej, maxowi wersji 2.5.
W wersji 4, 65% mocy to już poezja.

I tak na koniec, 10% mocy bocialarki 4 (czyli, aż za dobrze jak na miasto) jest widoczne, prawie jak światło motocykla.

Ł3:178,5 km.[3386]
Temperatura:9.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Dziś najbrzydszy, jak do tej pory, dzień listopada. Mimo małych opadów, ruszam, by zobaczyć choć trochę, jak to cudo świeci.
Standardowo Bocialarka 4, ma następujące tryby świecenia: strobe, 25%, 50%, 75% i 100% czyli 800 lumenów. Nowością jest możliwość zamówienia w wersji z alternatywnymi ustawieniami świecenia. Ja zamówiłem latarkę posiadającą następujące moce do wyboru: 10% /30% /65% /100%. Dostajemy także 2 lata gwarancji.
Wszystkie fotki robione w małym deszczu. Bez lampy, ale niebo nie jest całkiem ciemne.

Bocialarka 4 (100% mocy, czyli 800 lumenów)© fredziomf
Jednym słowem rewelacja. Strumień światła jest strasznie szeroki [szerszy niż w bocialarce 2.5] Obejmuje on całą drogę i jeszcze trochę. Trzeba znacznie obniżyć latarkę, by nie razić kogoś przed nami.

Bocialarka 4 (100% mocy czyli 800 lumenów)© fredziomf
Posiadam Bocialarkę 2.5, nie ma porównania. 25% mocy wersji 4 odpowiada, mniej więcej, maxowi wersji 2.5.
W wersji 4, 65% mocy to już poezja.

Bocialarka 4 (65% mocy, około 520 lumenów)© fredziomf
I tak na koniec, 10% mocy bocialarki 4 (czyli, aż za dobrze jak na miasto) jest widoczne, prawie jak światło motocykla.

Bocialarka 4 (10% mocy, czyli około 80 lumenów)© fredziomf
Ł3:178,5 km.[3386]
Dane wycieczki:
7.40 km (2.80 km teren), czas: 00:28 h, avg:15.86 km/h,
prędkość maks: 37.60 km/hTemperatura:9.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Listopadowa Pętla (okolice drogi 912) i ponad 25 km po lesie
Sobota, 6 listopada 2010 | dodano: 06.11.2010Kategoria Ślad GPS
Nadal ciepło.
Wyruszam przed południem, by zdążyć przed prognozowanymi opadami.
Przy Nowym Chechle, odkrywam dukt leśny, którym jeszcze nie jechałem.

Jest bardziej zielono, niż się spodziewałem.

Przed Żyglinem docieram, na znany sobie, żółty szlak pieszy.

A za dostrzegalnią pożarową, poznaję kolejne dukty leśne.

Krążę w okolicach torów kolejowych.

Odkrywam takie oto, poniższe, ścieżki dywaniki.

W pewnym momencie trzeba zawrócić.

Zobaczmy, dokąd ta droga prowadzi.

Teraz podjazd po korzeniach, pod 20to metrowe wzniesienie.

Jest coraz bardziej pochmurno, trzeba myśleć o powrocie.

Jadę lasem w kierunku jez. Cheło-Nakło. Zaczyna padać, na szczęście tylko chwilę.
Powrót pod wiatr. Teraz dopiero czuję, jak mocno dziś wieje.
25,5 km po lesie co cieszy.
Ł3:171 km.[3378,5]
Temperatura:13.5 HR max:176 ( 90%) HR avg:135 ( 69%) Kalorie: 2618 (kcal)
Wyruszam przed południem, by zdążyć przed prognozowanymi opadami.
Przy Nowym Chechle, odkrywam dukt leśny, którym jeszcze nie jechałem.

Jest bardziej zielono, niż się spodziewałem.

Przed Żyglinem docieram, na znany sobie, żółty szlak pieszy.

A za dostrzegalnią pożarową, poznaję kolejne dukty leśne.

Krążę w okolicach torów kolejowych.

Odkrywam takie oto, poniższe, ścieżki dywaniki.

W pewnym momencie trzeba zawrócić.

Zobaczmy, dokąd ta droga prowadzi.

Teraz podjazd po korzeniach, pod 20to metrowe wzniesienie.

Jest coraz bardziej pochmurno, trzeba myśleć o powrocie.

Jadę lasem w kierunku jez. Cheło-Nakło. Zaczyna padać, na szczęście tylko chwilę.
Powrót pod wiatr. Teraz dopiero czuję, jak mocno dziś wieje.
25,5 km po lesie co cieszy.
Ł3:171 km.[3378,5]
Dane wycieczki:
59.00 km (25.50 km teren), czas: 03:17 h, avg:17.97 km/h,
prędkość maks: 42.70 km/hTemperatura:13.5 HR max:176 ( 90%) HR avg:135 ( 69%) Kalorie: 2618 (kcal)
Wieczorem z Sigmą C II
Piątek, 5 listopada 2010 | dodano: 06.11.2010Kategoria WPKiW
Wieczorem do WPKiW. Ciepło i z porywami chłodnego powietrza.
Z braku innej lampki, założyłem starszą Sigmę Cubelight II. Fajna lampka z kiepskim mocowaniem.
W parku zrobiłem po pętli, w każdym kierunku i wróciłem do Bytomia. W końcu przejechałem wyremontowaną ul. Kwietniewskiego i przyjrzałem się parkingom nieopodal Agory.
W domu przed 23cią.
Ł3:112 km.[3319,5]
Temperatura:13.9 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Z braku innej lampki, założyłem starszą Sigmę Cubelight II. Fajna lampka z kiepskim mocowaniem.
W parku zrobiłem po pętli, w każdym kierunku i wróciłem do Bytomia. W końcu przejechałem wyremontowaną ul. Kwietniewskiego i przyjrzałem się parkingom nieopodal Agory.
W domu przed 23cią.
Ł3:112 km.[3319,5]
Dane wycieczki:
37.80 km (0.80 km teren), czas: 01:47 h, avg:21.20 km/h,
prędkość maks: 42.20 km/hTemperatura:13.9 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Zamiast Ligi Mistrzów, do WPKiW. 7000 km. Coraz bliżej święta.
Środa, 3 listopada 2010 | dodano: 03.11.2010Kategoria WPKiW
Piękny początek listopada, bez rowerowego akcentu. Jutro może już padać, więc tym bardziej zależało mi, na dzisiejszej krótkiej przejażdżce.
W końcu, także możliwość przekroczenia, siódmego tysiąca w sezonie.
Wyruszam wieczorem, rezygnując z oglądania Ligi Mistrzów w TV. Mam ochotę na zrobienie kilku fotek.

Krążę w drodze do WPKiW. Poniżej korty tenisowe, przy ul. Harcerskiej.

Robię trzy rundki wokół parku. Jakoś wietrznie, bo i sporo drzew zostało wyciętych. Z punktu rowerowego w parku zauważam, niemiły klops dla rowerzystów.
Kiedyś na pętli rowerowej były szlabany, teraz jest próg zwalniający na skrzyżowaniu Alei Klonowej i A. Leśnej.

Wracam ul. Chorzowską. Wszystkich Świętych dwa dni temu, można zaczynać Święta Bożonarodzeniowe.

W domu akurat na 90tą min meczu. Oglądam doliczone 5 min, no i widzę decydującego gola.
Ł3:74,5 km.[3282]
Temperatura:10.0 HR max:169 ( 86%) HR avg:139 ( 71%) Kalorie: 1613 (kcal)
W końcu, także możliwość przekroczenia, siódmego tysiąca w sezonie.
Wyruszam wieczorem, rezygnując z oglądania Ligi Mistrzów w TV. Mam ochotę na zrobienie kilku fotek.

Chorzów. Plac Św. Jana (w tle komin Elektrociepłowni)© fredziomf
Krążę w drodze do WPKiW. Poniżej korty tenisowe, przy ul. Harcerskiej.

Robię trzy rundki wokół parku. Jakoś wietrznie, bo i sporo drzew zostało wyciętych. Z punktu rowerowego w parku zauważam, niemiły klops dla rowerzystów.
Kiedyś na pętli rowerowej były szlabany, teraz jest próg zwalniający na skrzyżowaniu Alei Klonowej i A. Leśnej.

Próg zwalniający na pętli rowerowej w WPKiW© fredziomf
Wracam ul. Chorzowską. Wszystkich Świętych dwa dni temu, można zaczynać Święta Bożonarodzeniowe.

3 Listopada, coraz bliżej Święta.© fredziomf
W domu akurat na 90tą min meczu. Oglądam doliczone 5 min, no i widzę decydującego gola.
Ł3:74,5 km.[3282]
Dane wycieczki:
37.00 km (0.90 km teren), czas: 01:46 h, avg:20.94 km/h,
prędkość maks: 42.80 km/hTemperatura:10.0 HR max:169 ( 86%) HR avg:139 ( 71%) Kalorie: 1613 (kcal)
Bytom, Katowice
Piątek, 29 października 2010 | dodano: 29.10.2010Kategoria WPKiW
Załatwianie drobnych spraw w Bytomiu i Katowicach.
Niezła pogoda, ładny kolor wody na Żabich Dołach. W Katowicach, pierwszy raz jechałem od ul. Sportowej, ścieżką rowerową, przez ul. Baildona.
Ł3:37,5 km. [3245]
Temperatura:11.5 HR max:168 ( 86%) HR avg:141 ( 72%) Kalorie: 1370 (kcal)
Niezła pogoda, ładny kolor wody na Żabich Dołach. W Katowicach, pierwszy raz jechałem od ul. Sportowej, ścieżką rowerową, przez ul. Baildona.
Ł3:37,5 km. [3245]
Dane wycieczki:
33.80 km (1.80 km teren), czas: 01:38 h, avg:20.69 km/h,
prędkość maks: 41.50 km/hTemperatura:11.5 HR max:168 ( 86%) HR avg:141 ( 72%) Kalorie: 1370 (kcal)
ul. Dworcowa
Czwartek, 28 października 2010 | dodano: 29.10.2010
Za potrzebą, na główny deptak Bytomia.
Ł3:4 km. [3211,5]
Temperatura:8.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Ł3:4 km. [3211,5]
Dane wycieczki:
4.00 km (0.30 km teren), czas: 00:14 h, avg:17.14 km/h,
prędkość maks: 29.50 km/hTemperatura:8.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Czarny Nr 161 Żędowice-Jemielnica oraz Czerwony Nr 18 Jemielnica-Toszek
Poniedziałek, 25 października 2010 | dodano: 25.10.2010Kategoria 100-150 km, VP, Ślad GPS
Jedne prognozy zapowiadały przelotne opady, moja internetowa mówiła, o 30% szansy na deszcz. Tak czy inaczej, dziś ostatni wolny termin na wielką wycieczkę. Od rana jestem podekscytowany, jeśli się uda, będzie ponad 200km.
Wyruszam o 5:20 rano. W Bytomiu na trasie mijam, chyba z siedmiu rowerzystów. Nawet nie wiedziałem, że w takich godzinach, aż tak wielu podróżuje na rowerze, pewnie do pracy.
Jadę przez Miechowice. Obawiałem się ciemności.

Na szczęście co jakiś czas, lub w oddali, widać lampy podświetlające trochę drogę lub okolicę.

Przez pierwsze 35,5 km jadę identycznie jak wczoraj. GPS prowadzi zakręt po zakręcie, a dzięki Virtual Partner, utrzymuję dobre tempo, gdyż rywalizuję ze swoim cieniem z wczoraj. W efekcie przy drodze 907 jestem, o ponad 800 metrów szybciej.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o Virtual Partner, zobacz
TU lub TU lub TU.
Raduń i wewnątrz figurka MB.

Po 45 km jestem w Żędowicach. Jest godz.7:50 i jem śniadanie. Zaraz po poniższej fotce, rozpadało się. Czekam prawie 30 min i ciągle pada :(

A właśnie teraz, miała zacząć się przygoda. Mianowicie 56 km, głównie przez las, zieloną trasą nr 19 do Turawy, okrążenie jeziora Turawskiego i powrót do Ozimka (jakieś 14 km) i powrót czerwoną trasą nr 18 do Toszka (43 km szlaku rowerowego)

No cóż postanawiam odpuścić, skracam wyraźnie trasę. Wybieram jazdę czarnym szlakiem rowerowym Nr 161 z Żędowic do Jemielnicy.

Najpierw bardzo przyjemnie, potem także nie najgorzej.

Odcinki asfaltowe bardzo mokre, ciągle pada drobny deszcz.

Początkowo oznakowanie szlaku jest rewelacyjne, dalej widać jedynie gołe słupki, bez tabliczek. Komu to przeszkadzało, że nie uszanował.

Po ponad 12tu km jestem w Jemielnicy. Smutna lista nazwisk.

Czarny szlak miał łączyć się z czerwonym. Miał, szukam trasy nr 18, która wiem, że ma prowadzić przez Centawę.

Jadę w ciemno przez polne dróżki, ścieżka zatacza eskę i jest, docieram do czerwonego szlaku.

Tutaj mijam najpiękniejszą jesień.

Kiedy nie mogę się nadziwić kolorami, po chwili jeszcze ładniej.

Do Toszka już niedaleko.

Mały podjazd i szalony zjazd.

Byłem kilka razy w Toszku, zamek widziałem, szlak rowerowy wprowadza do miejscowości w świetny sposób. W Toszku też kończy się trasa nr 18. Trasa ma przebiegać, aż do Tarnowskich Gór, ale na razie wszystko w fazie projektów.

Mijam miasteczko, znowu zmaga się deszcz. Napęd także już ledwo zipie. Muszę go przeczyścić.
Dalsza droga, już dobrze znana. Męcząca, bo lekko pod górkę.
Długie przebywanie na 4ech stopniach i w deszczu, aż do Bytomia, mocno mnie zmęczyło.
Ł2:262 km. [2100]
Temperatura:4.0 HR max:173 ( 88%) HR avg:138 ( 70%) Kalorie: 4853 (kcal)
Wyruszam o 5:20 rano. W Bytomiu na trasie mijam, chyba z siedmiu rowerzystów. Nawet nie wiedziałem, że w takich godzinach, aż tak wielu podróżuje na rowerze, pewnie do pracy.
Jadę przez Miechowice. Obawiałem się ciemności.

Na szczęście co jakiś czas, lub w oddali, widać lampy podświetlające trochę drogę lub okolicę.

Przez pierwsze 35,5 km jadę identycznie jak wczoraj. GPS prowadzi zakręt po zakręcie, a dzięki Virtual Partner, utrzymuję dobre tempo, gdyż rywalizuję ze swoim cieniem z wczoraj. W efekcie przy drodze 907 jestem, o ponad 800 metrów szybciej.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o Virtual Partner, zobacz
TU lub TU lub TU.
Raduń i wewnątrz figurka MB.

Po 45 km jestem w Żędowicach. Jest godz.7:50 i jem śniadanie. Zaraz po poniższej fotce, rozpadało się. Czekam prawie 30 min i ciągle pada :(

A właśnie teraz, miała zacząć się przygoda. Mianowicie 56 km, głównie przez las, zieloną trasą nr 19 do Turawy, okrążenie jeziora Turawskiego i powrót do Ozimka (jakieś 14 km) i powrót czerwoną trasą nr 18 do Toszka (43 km szlaku rowerowego)

No cóż postanawiam odpuścić, skracam wyraźnie trasę. Wybieram jazdę czarnym szlakiem rowerowym Nr 161 z Żędowic do Jemielnicy.

Najpierw bardzo przyjemnie, potem także nie najgorzej.

Odcinki asfaltowe bardzo mokre, ciągle pada drobny deszcz.

Początkowo oznakowanie szlaku jest rewelacyjne, dalej widać jedynie gołe słupki, bez tabliczek. Komu to przeszkadzało, że nie uszanował.

Po ponad 12tu km jestem w Jemielnicy. Smutna lista nazwisk.

Czarny szlak miał łączyć się z czerwonym. Miał, szukam trasy nr 18, która wiem, że ma prowadzić przez Centawę.

Jadę w ciemno przez polne dróżki, ścieżka zatacza eskę i jest, docieram do czerwonego szlaku.

Tutaj mijam najpiękniejszą jesień.

Kiedy nie mogę się nadziwić kolorami, po chwili jeszcze ładniej.

Do Toszka już niedaleko.

Mały podjazd i szalony zjazd.

Byłem kilka razy w Toszku, zamek widziałem, szlak rowerowy wprowadza do miejscowości w świetny sposób. W Toszku też kończy się trasa nr 18. Trasa ma przebiegać, aż do Tarnowskich Gór, ale na razie wszystko w fazie projektów.

Mijam miasteczko, znowu zmaga się deszcz. Napęd także już ledwo zipie. Muszę go przeczyścić.
Dalsza droga, już dobrze znana. Męcząca, bo lekko pod górkę.
Długie przebywanie na 4ech stopniach i w deszczu, aż do Bytomia, mocno mnie zmęczyło.
Ł2:262 km. [2100]
Dane wycieczki:
125.10 km (22.50 km teren), czas: 06:25 h, avg:19.50 km/h,
prędkość maks: 48.10 km/hTemperatura:4.0 HR max:173 ( 88%) HR avg:138 ( 70%) Kalorie: 4853 (kcal)
Szlaki rowerowe Doliny Małej Panwi - rozpoznanie. (Kielcza, Krupski Młyn)
Sobota, 23 października 2010 | dodano: 23.10.2010Kategoria 100-150 km, Ślad GPS
Temperatura start 12.5, powrót 9 stopni.
Pierwszy etap wycieczki, to dotarcie do miejscowości Kielcza w województwie opolskim. Jest to, ode mnie około 42 km drogi, biegnącej głównie, przez malownicze wsie, z lepszym bądź gorszym asfaltem. Ale po kolei.
Ostatnio czytałem, by po Bytomiu nie jeździć na pamięć, gdyż w związku z remontami, kilka ulic zmieniło kierunkowość. I dziś właśnie pierwszy raz na rowerze, omijałem korek, jadąc przez 300 metrów, środkiem między dwoma stojącymi pasami. Chwilę później, zdziwiło mnie, zamknięte najważniejsze skrzyżowanie w mieście. Tyle z niespodzianek. Jadę na Miechowice.
Tuż za Stolarzowicami, takie piękne drzewka.

W okolicy Wilkowic, jak zwykle, albo to wiatr, albo brakuje siły w nogach, po prostu trudniej się jedzie.
Dalsza droga jak na Wielowieś. Znana okolica.
W Księżym Lesie charakterystyczny domek.

Wojska, tu asfalt pomaga :)
Jeszcze tylko, prawie 5 km przez drogę 901 i jestem gdzie chciałem.
Troszkę wcześniej na granicy województw, sympatyczna tablica o treści: "Województwo Śląskie, do zobaczenia".
Tutaj (w Kielczy) zaczynają się szlaki rowerowe Doliny Małej Panwi.

Funduję sobie małą, bo 11to km pętelkę szlakami. Tutaj wszystko pięknie oznaczone, na każdym skrzyżowaniu, strzałka kierunku dalszej jazdy.

Nawet na tak krótkim odcinku, atrakcji nie brakuje.

Za zdjęciu poniżej, powiedzmy, że to drewniany latarnik.

Niestety za jego plecami, czyżby pamiątka, z okresu tegorocznej powodzi?

Ostatni fragment mojej pętli, wiedzie przez las.

Wracając do szlaków. Podobno, czerwona Trasa nr 18 prowadzi z Tarnowskich Gór przez Toszek, Jemielnicę, Staniszcze Wielkie, Ozimek i Turawę do Opola, natomiast zielona trasa nr 19 biegnie z Tarnowskich Gór do Jelcza-Miłoszyce przez Krupski Młyn, Kolonowskie, Turawę i Pokój.
Mapki ze szlakami nad Jezioro Turawskie, można znaleźć w internecie, np Tutaj
Jest także interaktywna mapa szlaków na stronach gminy Zawadzkie.
Spore fragmenty szlaków, są także dostępne na mapie w moim GPSie.
Mnie dziś nurtuje, czy rowerowa 19ka faktycznie prowadzi do Tarnowskich Gór? (miasta sąsiadującego z moim miejscem zamieszkania).
Po około 53.5 km jazdy, poniższa tablica wskazuje, że w Tarnowskich Górach, będę po 33 km szlaku.

Nie mam mapy, ani śladu na GPSie. Opieram się jedynie na oznaczeniach w terenie.
Początkowo jest dobrze. Jest miejsce postojowe, z ławeczką i drewnianym stojakiem na rower. Szlak biegnie przez las, równolegle do rzeki Mała Panew. Czasem ją widać. Rzeka nie śmierdzi :)

Niestety przed Krupskim Młynem oznaczenia nikną. Nie poddaję się tak łatwo. Szukam szlaku.
Na pocieszenie, znajduję ciekawą linową kładkę.

Jeszcze raz ona, w tle figura Św. Józefa.

Wracam do miejsca, gdzie ostatni raz widziałem szlak. A było to tutaj.

Potwierdza się, że szlak, na 28em km przed Tarnowskimi Górami się kończy, a jego dalszy odcinek, prawdopodobnie jest w fazie projektowania.
Jadę w kierunku miejscowości Borowiany. Wydaje mi się, że podczas jednej z wycieczek dostrzegłem tam zielony symbol rowerka.

Niestety robi się późno, poszukiwania zakończone niepowodzeniem.
Czas wracać.

P.S. Ciekawe mapki szlaków znalazłem, także na tej stronie.
Ł2:137 km. [1975]
Temperatura:11.0 HR max:183 ( 93%) HR avg:148 ( 75%) Kalorie: (kcal)
Pierwszy etap wycieczki, to dotarcie do miejscowości Kielcza w województwie opolskim. Jest to, ode mnie około 42 km drogi, biegnącej głównie, przez malownicze wsie, z lepszym bądź gorszym asfaltem. Ale po kolei.
Ostatnio czytałem, by po Bytomiu nie jeździć na pamięć, gdyż w związku z remontami, kilka ulic zmieniło kierunkowość. I dziś właśnie pierwszy raz na rowerze, omijałem korek, jadąc przez 300 metrów, środkiem między dwoma stojącymi pasami. Chwilę później, zdziwiło mnie, zamknięte najważniejsze skrzyżowanie w mieście. Tyle z niespodzianek. Jadę na Miechowice.
Tuż za Stolarzowicami, takie piękne drzewka.

W okolicy Wilkowic, jak zwykle, albo to wiatr, albo brakuje siły w nogach, po prostu trudniej się jedzie.
Dalsza droga jak na Wielowieś. Znana okolica.
W Księżym Lesie charakterystyczny domek.

Wojska, tu asfalt pomaga :)
Jeszcze tylko, prawie 5 km przez drogę 901 i jestem gdzie chciałem.
Troszkę wcześniej na granicy województw, sympatyczna tablica o treści: "Województwo Śląskie, do zobaczenia".
Tutaj (w Kielczy) zaczynają się szlaki rowerowe Doliny Małej Panwi.

Funduję sobie małą, bo 11to km pętelkę szlakami. Tutaj wszystko pięknie oznaczone, na każdym skrzyżowaniu, strzałka kierunku dalszej jazdy.

Nawet na tak krótkim odcinku, atrakcji nie brakuje.

Za zdjęciu poniżej, powiedzmy, że to drewniany latarnik.

Niestety za jego plecami, czyżby pamiątka, z okresu tegorocznej powodzi?

Ostatni fragment mojej pętli, wiedzie przez las.

Wracając do szlaków. Podobno, czerwona Trasa nr 18 prowadzi z Tarnowskich Gór przez Toszek, Jemielnicę, Staniszcze Wielkie, Ozimek i Turawę do Opola, natomiast zielona trasa nr 19 biegnie z Tarnowskich Gór do Jelcza-Miłoszyce przez Krupski Młyn, Kolonowskie, Turawę i Pokój.
Mapki ze szlakami nad Jezioro Turawskie, można znaleźć w internecie, np Tutaj
Jest także interaktywna mapa szlaków na stronach gminy Zawadzkie.
Spore fragmenty szlaków, są także dostępne na mapie w moim GPSie.
Mnie dziś nurtuje, czy rowerowa 19ka faktycznie prowadzi do Tarnowskich Gór? (miasta sąsiadującego z moim miejscem zamieszkania).
Po około 53.5 km jazdy, poniższa tablica wskazuje, że w Tarnowskich Górach, będę po 33 km szlaku.

Nie mam mapy, ani śladu na GPSie. Opieram się jedynie na oznaczeniach w terenie.
Początkowo jest dobrze. Jest miejsce postojowe, z ławeczką i drewnianym stojakiem na rower. Szlak biegnie przez las, równolegle do rzeki Mała Panew. Czasem ją widać. Rzeka nie śmierdzi :)

Niestety przed Krupskim Młynem oznaczenia nikną. Nie poddaję się tak łatwo. Szukam szlaku.
Na pocieszenie, znajduję ciekawą linową kładkę.

Jeszcze raz ona, w tle figura Św. Józefa.

Wracam do miejsca, gdzie ostatni raz widziałem szlak. A było to tutaj.

Potwierdza się, że szlak, na 28em km przed Tarnowskimi Górami się kończy, a jego dalszy odcinek, prawdopodobnie jest w fazie projektowania.
Jadę w kierunku miejscowości Borowiany. Wydaje mi się, że podczas jednej z wycieczek dostrzegłem tam zielony symbol rowerka.

Niestety robi się późno, poszukiwania zakończone niepowodzeniem.
Czas wracać.

P.S. Ciekawe mapki szlaków znalazłem, także na tej stronie.
Ł2:137 km. [1975]
Dane wycieczki:
115.70 km (20.80 km teren), czas: 05:41 h, avg:20.36 km/h,
prędkość maks: 48.00 km/hTemperatura:11.0 HR max:183 ( 93%) HR avg:148 ( 75%) Kalorie: (kcal)
Brr, Wietrznie. WPKiW.
Piątek, 22 października 2010 | dodano: 22.10.2010Kategoria WPKiW
Szybka wizyta w parku, by sprawdzić, co tam niedomaga w rowerze.
Mimo słońca i 8miu stopni, silny wiatr zniechęcał do jazdy.
Ł2:21,5 km. [1859,5]
Temperatura:8.0 HR max:169 ( 86%) HR avg:142 ( 72%) Kalorie: 970 (kcal)
Mimo słońca i 8miu stopni, silny wiatr zniechęcał do jazdy.
Ł2:21,5 km. [1859,5]
Dane wycieczki:
21.50 km (3.10 km teren), czas: 01:01 h, avg:21.15 km/h,
prędkość maks: 40.70 km/hTemperatura:8.0 HR max:169 ( 86%) HR avg:142 ( 72%) Kalorie: 970 (kcal)