- Kategorie:
- 100-150 km.20
- 150-200 km.5
- 70-100 km.55
- MK.13
- Pieszym szlakiem.45
- Ślad GPS.100
- VP.10
- WPKiW.184
Bytom-Tychy-Bytom + Parada Mikołajów na Rowerach 2010.
Kiedy wczoraj przed spaniem oglądałem pogodę, wiele wskazywało na to, że tą imprezę będę musiał odpuścić. Wszystko przez zapowiadany marznący deszcz i mgły.
Dziś jednak, już rano postanowiłem, jadę choćby nie wiem co (w końcu mam z przodu oponę z kolcami).
Wyruszam około 13:40, temperatura stopień powyżej zera, dosyć mokro. Do Tychów mam około 31 km. Na miejscu muszę być na 16tą.
Poniżej najgorszy, ponad 3 km fragment. Nomen omen ulica zwie się Gościnna.

Jest to moja pierwsza jazda, gdzie nawiguje mnie Garmin 62s. Poniżej super funkcja tego urządzenia. Wykres wysokości jest rysowany dwoma kolorami. Część zielona powstała z przejechanej już drogi, część niebieska to symulacja wzniesień, drogi przed nami. Wykres jest dynamiczny, czyli niebieski wykres wysokości jest zawsze aktualny. Fajnie widać, w którym miejscu podjazdu czy zjazdu się znajdujemy.

I już w Tychach.

Kawałek dalej ciekawy trabancik.

Jestem przed czasem, zjawiają się pierwsi, inni pomocnicy Mikołaja na rowerach.

Przystrojone rowery to nie rzadkość.

Widziałem także jeden rower poziomy.

Są i służby obstawiające przejazd.

Jest już także Mikołaj w bryczce ciągniętej przez konia oraz samochód z 2-metrową czapą Mikołaja, z którego podczas całej parady, nadawane będą świąteczne melodie.

Zanim uformuje się szyk czekamy kilkadziesiąt minut, zimno.

Około 16:30 parada wyrusza w kierunku Rynku. Trafiamy tam po kwadransie.

Jest tu scena i konkursy dla dzieci. Trwa impreza, tymczasem każdy pomocnik na rowerze, otrzymuje od organizatorów torbę cukierków. Około 17ej rozpoczynamy 12to kilometrową paradę wokół miasta i rozdajemy otrzymane smakołyki.

Padają mi baterie w aparacie, więc najlepsze zdjęcia nie zostały zrobione. Jazda w rytmie świątecznych melodii, to jest to.
Około 18:30 parada powraca na Rynek. Rozdawane są symboliczne upominki dla uczestników parady. Ja osobiście dostaję takowy w kategorii "dla uczestnika, który przyjechał do nas z najdalsza"

Powrót ciężki, jezdnie błyszczące. W domu o 21ej, temp -1 stopni.
Ł3:171,5 km [3557,5]
Temperatura:0.1 HR max:181 ( 92%) HR avg:146 ( 74%) Kalorie: (kcal)
Dziś jednak, już rano postanowiłem, jadę choćby nie wiem co (w końcu mam z przodu oponę z kolcami).
Wyruszam około 13:40, temperatura stopień powyżej zera, dosyć mokro. Do Tychów mam około 31 km. Na miejscu muszę być na 16tą.
Poniżej najgorszy, ponad 3 km fragment. Nomen omen ulica zwie się Gościnna.

Jest to moja pierwsza jazda, gdzie nawiguje mnie Garmin 62s. Poniżej super funkcja tego urządzenia. Wykres wysokości jest rysowany dwoma kolorami. Część zielona powstała z przejechanej już drogi, część niebieska to symulacja wzniesień, drogi przed nami. Wykres jest dynamiczny, czyli niebieski wykres wysokości jest zawsze aktualny. Fajnie widać, w którym miejscu podjazdu czy zjazdu się znajdujemy.

I już w Tychach.

Kawałek dalej ciekawy trabancik.

Jestem przed czasem, zjawiają się pierwsi, inni pomocnicy Mikołaja na rowerach.

Przystrojone rowery to nie rzadkość.

Widziałem także jeden rower poziomy.

Są i służby obstawiające przejazd.

Jest już także Mikołaj w bryczce ciągniętej przez konia oraz samochód z 2-metrową czapą Mikołaja, z którego podczas całej parady, nadawane będą świąteczne melodie.

Zanim uformuje się szyk czekamy kilkadziesiąt minut, zimno.

Około 16:30 parada wyrusza w kierunku Rynku. Trafiamy tam po kwadransie.

Jest tu scena i konkursy dla dzieci. Trwa impreza, tymczasem każdy pomocnik na rowerze, otrzymuje od organizatorów torbę cukierków. Około 17ej rozpoczynamy 12to kilometrową paradę wokół miasta i rozdajemy otrzymane smakołyki.

Padają mi baterie w aparacie, więc najlepsze zdjęcia nie zostały zrobione. Jazda w rytmie świątecznych melodii, to jest to.
Około 18:30 parada powraca na Rynek. Rozdawane są symboliczne upominki dla uczestników parady. Ja osobiście dostaję takowy w kategorii "dla uczestnika, który przyjechał do nas z najdalsza"

Powrót ciężki, jezdnie błyszczące. W domu o 21ej, temp -1 stopni.
Ł3:171,5 km [3557,5]
Dane wycieczki:
73.50 km (7.50 km teren), czas: 04:56 h, avg:14.90 km/h,
prędkość maks: 38.40 km/hTemperatura:0.1 HR max:181 ( 92%) HR avg:146 ( 74%) Kalorie: (kcal)
W Bytomiu widziano Mikołaja na rowerze!
Niedziela, 5 grudnia 2010 | dodano: 05.12.2010
W Bytomiu widziano Mikołaja. Najpierw został zauważony w okolicy obwodnicy miasta, gdzie musiał pompować swoje tylne koło.
Ponoć na ten koniec świata, trafił dzięki swoim najnowszym przyrządom pomiarowym, na kierownicy.

W innym miejscu Bytomia, ktoś nawet zrobił zdjęcie świętemu.

A najwięcej grzecznych dzieci, mówiących "patrz Mikołaj" ponoć było w okolicy bytomskiego Rynku.

Chodzą słuchy, iż możliwe, że ten Mikołaj będzie jutro, na Starotyskich Mikołajkach w Tychach.
Ł3:98 km [3484]
Temperatura:-6.5 HR max:179 ( 91%) HR avg:158 ( 81%) Kalorie: 1066 (kcal)
Ponoć na ten koniec świata, trafił dzięki swoim najnowszym przyrządom pomiarowym, na kierownicy.

5.12 Garmin 62s oraz Garmin Edge 705© fredziomf
W innym miejscu Bytomia, ktoś nawet zrobił zdjęcie świętemu.

A najwięcej grzecznych dzieci, mówiących "patrz Mikołaj" ponoć było w okolicy bytomskiego Rynku.

Chodzą słuchy, iż możliwe, że ten Mikołaj będzie jutro, na Starotyskich Mikołajkach w Tychach.
Ł3:98 km [3484]
Dane wycieczki:
22.50 km (4.00 km teren), czas: 01:55 h, avg:11.74 km/h,
prędkość maks: 32.60 km/hTemperatura:-6.5 HR max:179 ( 91%) HR avg:158 ( 81%) Kalorie: 1066 (kcal)
Przyswajanie nawyków zimowych + zakupy w kominiarce.
Sobota, 4 grudnia 2010 | dodano: 04.12.2010
Najpierw sobotnie sprawunki. Po południu nabieram ochoty na rower.
Sporo czasu zabrało mi ogarnięcie roweru. Reguluję hamulce, zmieniam błotniki i wymieniam opony na nowe. Na przód ląduje, dziś kupiona, schwalbe snow stud z kolcami.
Jest 16:00 oraz -7 stopni, w drogę. Jechałem dziś autem, nie było to łatwe, dlatego teraz jadę bardzo ostrożnie, trochę chodnikami, trochę jezdną.
Z kolcami znacznie pewniej, choć od razu zauważam, że hamulce po śniegu: nie hamują, a jedynie spowalniają.
Przy okazji wpadam do apteki, tak jak tutaj, w kominiarce. Jak się okazuje, nie ma mojego leku i wychodzi jazda po aptekach. Kupiłem dopiero w trzeciej.
Byłem na Rynku, gdzie minął mnie kulig. Na ul. Dworcowej opona świetnie się spisała, a tam gdzie był znaczny lód, przynajmniej można się zatrzymać, bez wywrotki na nim.
Na koniec z okazji kumulacji, puszczony kupon LOTTO. Pani w kiosku trochę przerażona na mój widok, natomiast panie z aptek zupełnie wyluzowane.
Po powrocie -10 stopni. Ubrałem się idealnie.
Ł3:75,3 km [3461,3]
Temperatura:-8.5 HR max:167 ( 85%) HR avg:145 ( 74%) Kalorie: (kcal)
Sporo czasu zabrało mi ogarnięcie roweru. Reguluję hamulce, zmieniam błotniki i wymieniam opony na nowe. Na przód ląduje, dziś kupiona, schwalbe snow stud z kolcami.
Jest 16:00 oraz -7 stopni, w drogę. Jechałem dziś autem, nie było to łatwe, dlatego teraz jadę bardzo ostrożnie, trochę chodnikami, trochę jezdną.
Z kolcami znacznie pewniej, choć od razu zauważam, że hamulce po śniegu: nie hamują, a jedynie spowalniają.
Przy okazji wpadam do apteki, tak jak tutaj, w kominiarce. Jak się okazuje, nie ma mojego leku i wychodzi jazda po aptekach. Kupiłem dopiero w trzeciej.
Byłem na Rynku, gdzie minął mnie kulig. Na ul. Dworcowej opona świetnie się spisała, a tam gdzie był znaczny lód, przynajmniej można się zatrzymać, bez wywrotki na nim.
Na koniec z okazji kumulacji, puszczony kupon LOTTO. Pani w kiosku trochę przerażona na mój widok, natomiast panie z aptek zupełnie wyluzowane.
Po powrocie -10 stopni. Ubrałem się idealnie.
Ł3:75,3 km [3461,3]
Dane wycieczki:
7.80 km (7.00 km teren), czas: 00:45 h, avg:10.40 km/h,
prędkość maks: 27.60 km/hTemperatura:-8.5 HR max:167 ( 85%) HR avg:145 ( 74%) Kalorie: (kcal)
W piątkowy wieczór, na Rynek w TG. Powrót przez Piekary Śląskie
Piątek, 26 listopada 2010 | dodano: 28.11.2010
To był przepiękny dzień. +5 stopni, prawie jak wiosna. Wyruszam na jego zakończenie, by przed 18tą zdążyć do sklepu w Tarnowskich Górach. Już zimniej, bo 2 stopnie.
Spory ruch, jadę przez M1 i Osiedle na Wzgórzu. Drogi suche, ale czuć zimowy chłód w powietrzu.
Po wszystkim, wracam przez Nowe Chechło, gdzie po bokach drogi, trzyma się skostniały śnieg, z przed dwóch dni.
Dalej Piekary Śląskie. Pod domem już 0 stopni.
O tej porze roku, przy wyznaczaniu trasy, należy pamiętać o jeszcze jednym. Dymiące domki jednorodzinne dały mi mocno w kość.
Ł3:67,5 km [3453,5]
Temperatura:1.0 HR max:181 ( 92%) HR avg:155 ( 79%) Kalorie: 1631 (kcal)
Spory ruch, jadę przez M1 i Osiedle na Wzgórzu. Drogi suche, ale czuć zimowy chłód w powietrzu.
Po wszystkim, wracam przez Nowe Chechło, gdzie po bokach drogi, trzyma się skostniały śnieg, z przed dwóch dni.
Dalej Piekary Śląskie. Pod domem już 0 stopni.
O tej porze roku, przy wyznaczaniu trasy, należy pamiętać o jeszcze jednym. Dymiące domki jednorodzinne dały mi mocno w kość.
Ł3:67,5 km [3453,5]
Dane wycieczki:
37.00 km (1.50 km teren), czas: 01:36 h, avg:23.12 km/h,
prędkość maks: 45.30 km/hTemperatura:1.0 HR max:181 ( 92%) HR avg:155 ( 79%) Kalorie: 1631 (kcal)
Miasto + WPKiW + dawna KWK Prezydent i 41 metrowa żelbetonowa wieża szybowa
Niedziela, 21 listopada 2010 | dodano: 21.11.2010Kategoria WPKiW
Nie planowałem dziś jazdy. Zimniej, 6 stopni i chłodne powietrze.
Najpierw wieczorem do sklepu 24h w pilnej sprawie. Po 4ech km byłem w domu, postanowiłem jednak nie wracać i gdzieś pokręcić.
Padło na park chorzowski. Zrobiłem rundkę po pętli rowerowej oraz przejechałem wokół Stadionu Śląskiego, gdzie trwają prace przy jego zadaszaniu.
Na koniec na teren dawnej KWK Polska. Pod znajdujący się tam, 41 metrowy "Szyb Prezydent", który był niegdyś najnowocześniejszą tego typu konstrukcją na Śląsku. Żelbetonowa wieża powstała w 1933 roku. Na początku nosiła nazwę "Wielki Jacek", później "Ignacy Mościcki".
Fotki:




Ł3:30,5 km [3416,5]
Temperatura:6.0 HR max:163 ( 83%) HR avg:136 ( 69%) Kalorie: 1308 (kcal)
Najpierw wieczorem do sklepu 24h w pilnej sprawie. Po 4ech km byłem w domu, postanowiłem jednak nie wracać i gdzieś pokręcić.
Padło na park chorzowski. Zrobiłem rundkę po pętli rowerowej oraz przejechałem wokół Stadionu Śląskiego, gdzie trwają prace przy jego zadaszaniu.
Na koniec na teren dawnej KWK Polska. Pod znajdujący się tam, 41 metrowy "Szyb Prezydent", który był niegdyś najnowocześniejszą tego typu konstrukcją na Śląsku. Żelbetonowa wieża powstała w 1933 roku. Na początku nosiła nazwę "Wielki Jacek", później "Ignacy Mościcki".
Fotki:

Szyb Prezydent #1© fredziomf

Szyb Prezydent #2© fredziomf

Szyb Prezydent #3© fredziomf

Szyb Prezydent #4© fredziomf
Ł3:30,5 km [3416,5]
Dane wycieczki:
30.40 km (2.00 km teren), czas: 01:34 h, avg:19.40 km/h,
prędkość maks: 38.50 km/hTemperatura:6.0 HR max:163 ( 83%) HR avg:136 ( 69%) Kalorie: 1308 (kcal)
Las - okolice Huty Cynku.
Piątek, 19 listopada 2010 | dodano: 19.11.2010Kategoria Ślad GPS
Temp start 10, powrót 8 stopni.
To już trzecia wycieczka w tym tygodniu, w której robię, po 20 kilka km po lesie.
W listopadzie każdy km w terenie cieszy bardziej, jednak to dziś, po powrocie miałem najbrudniejszy napęd, rower i ubranie.
Najpierw stałą trasą przez Świerklaniec w okolice jez. Chechło-Nakło. Potem na Miasteczko Śl.
Tam przez chwilę, przez wyrobisko.

Następnie błotnistą gruntówką prowadząca do bramy Huty. A także, wzdłuż torów kolejowych.

W ostatnich chwilach, gdy jeszcze dobrze widać, docieram, jakąś niewyraźną ścieżką, nie wiadomo gdzie.

Niestety prognoza numeryczna sprawdziła się co do minuty, zaczyna padać. Wracam przez Tarnowskie Góry. Mimo że obyło się bez większych opadów, cała droga pokryta tą cudowną brudną mazią, a już w mieście dostaję brudny prysznic od wyprzedzającej mnie, i tak szeroko, ciężarówki.
Ł1: 252,5 km [2652,5]
Temperatura:9.0 HR max:171 ( 87%) HR avg:136 ( 69%) Kalorie: 2356 (kcal)
To już trzecia wycieczka w tym tygodniu, w której robię, po 20 kilka km po lesie.
W listopadzie każdy km w terenie cieszy bardziej, jednak to dziś, po powrocie miałem najbrudniejszy napęd, rower i ubranie.
Najpierw stałą trasą przez Świerklaniec w okolice jez. Chechło-Nakło. Potem na Miasteczko Śl.
Tam przez chwilę, przez wyrobisko.

Następnie błotnistą gruntówką prowadząca do bramy Huty. A także, wzdłuż torów kolejowych.

W ostatnich chwilach, gdy jeszcze dobrze widać, docieram, jakąś niewyraźną ścieżką, nie wiadomo gdzie.

Niestety prognoza numeryczna sprawdziła się co do minuty, zaczyna padać. Wracam przez Tarnowskie Góry. Mimo że obyło się bez większych opadów, cała droga pokryta tą cudowną brudną mazią, a już w mieście dostaję brudny prysznic od wyprzedzającej mnie, i tak szeroko, ciężarówki.
Ł1: 252,5 km [2652,5]
Dane wycieczki:
54.10 km (21.00 km teren), czas: 02:52 h, avg:18.87 km/h,
prędkość maks: 42.60 km/hTemperatura:9.0 HR max:171 ( 87%) HR avg:136 ( 69%) Kalorie: 2356 (kcal)
do apteki
Piątek, 19 listopada 2010 | dodano: 19.11.2010
Ciepło, jazda w krótkich spodenkach i ocieplaczach.
Spodziewałem się jazdy od apteki do apteki, ale udało się bez poszukiwania, wykupić nietypową receptę.
Przy okazji zobaczyłem, jak teraz wygląda ul.Webera.
Ł1:198,5 km [2598,5]
Temperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Spodziewałem się jazdy od apteki do apteki, ale udało się bez poszukiwania, wykupić nietypową receptę.
Przy okazji zobaczyłem, jak teraz wygląda ul.Webera.
Ł1:198,5 km [2598,5]
Dane wycieczki:
5.70 km (0.40 km teren), czas: 00:16 h, avg:21.38 km/h,
prędkość maks: 37.40 km/hTemperatura:10.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Las, powrót w ciemnościach z Bocialarką 4
Środa, 17 listopada 2010 | dodano: 17.11.2010Kategoria Ślad GPS
Temp start 7 stopni, powrót 6.
Kolejny wypad do lasu. Trochę zimniej, na większości dystansu, mniej lub bardziej odczuwalna mżawka.
Po 14km i dobrej średniej 24 km/h jestem na ul. Grzybowej. Mam około godzinkę, aż się ściemni.
Penetruję najpierw wąskie ścieżki. Po pewnym czasie, niespodziewanie, odkrywam poniższe oczko wodne na rzece Pniowiec.

Spieszę się, czas na piękne dukty. To lubię.

Kieruję się ku jeziorze Głęboki Dół, dostrzegam ambonę? (z wyglądu inną jakie znam z okolicy).

Dukty kluczą, odkrywam dzięki temu, jakby mini wodospad na Wodzie Granicznej.

Jest już po 16ej, typowa szarówka, trzeba myśleć o powrocie. Jadę lasem na Miasteczko Śl.

Ciągle mżawi, jest na prawdę ciemno. Oto widok na ul. Św. Marka.

Jest okazja, by zobaczyć jak świeci Bocialarka 4.
Oto fotka na ubitą drogę gruntową, przy wyłączonej lampce.

A oto i ona, przy 65% mocy, czyli ok 520 lumenach.

Teraz 3,5 km przez ciemny las. Mimo że znam drogę, każdy metr jest jak nowy. To jest niesamowite, jak las wpływa na ludzką psychikę.
Docieram nad jezioro Chechło-Nakło. Na zdjęciu można dostrzec wodę.

Teraz dylemat, wracać jakieś 3 km, drogą na Tarnowskie Góry czy jednak lasem, trochę dalej na Świerklaniec. Wybieram jednak drogę 908. Jak widać nie wiele jaśniej :)

Pada ale nie przeszkadza. Dalej jazda przez miasto, znacznie bardziej komfortowo.
Ł1: 193 km [2593]
Temperatura:6.5 HR max:178 ( 91%) HR avg:151 ( 77%) Kalorie: 2708 (kcal)
Kolejny wypad do lasu. Trochę zimniej, na większości dystansu, mniej lub bardziej odczuwalna mżawka.
Po 14km i dobrej średniej 24 km/h jestem na ul. Grzybowej. Mam około godzinkę, aż się ściemni.
Penetruję najpierw wąskie ścieżki. Po pewnym czasie, niespodziewanie, odkrywam poniższe oczko wodne na rzece Pniowiec.

Spieszę się, czas na piękne dukty. To lubię.

Kieruję się ku jeziorze Głęboki Dół, dostrzegam ambonę? (z wyglądu inną jakie znam z okolicy).

Dukty kluczą, odkrywam dzięki temu, jakby mini wodospad na Wodzie Granicznej.

Jest już po 16ej, typowa szarówka, trzeba myśleć o powrocie. Jadę lasem na Miasteczko Śl.

Ciągle mżawi, jest na prawdę ciemno. Oto widok na ul. Św. Marka.

Jest okazja, by zobaczyć jak świeci Bocialarka 4.
Oto fotka na ubitą drogę gruntową, przy wyłączonej lampce.

A oto i ona, przy 65% mocy, czyli ok 520 lumenach.

Teraz 3,5 km przez ciemny las. Mimo że znam drogę, każdy metr jest jak nowy. To jest niesamowite, jak las wpływa na ludzką psychikę.
Docieram nad jezioro Chechło-Nakło. Na zdjęciu można dostrzec wodę.

Teraz dylemat, wracać jakieś 3 km, drogą na Tarnowskie Góry czy jednak lasem, trochę dalej na Świerklaniec. Wybieram jednak drogę 908. Jak widać nie wiele jaśniej :)

Pada ale nie przeszkadza. Dalej jazda przez miasto, znacznie bardziej komfortowo.
Ł1: 193 km [2593]
Dane wycieczki:
63.60 km (22.00 km teren), czas: 03:13 h, avg:19.77 km/h,
prędkość maks: 45.80 km/hTemperatura:6.5 HR max:178 ( 91%) HR avg:151 ( 77%) Kalorie: 2708 (kcal)
Baszta, Kolej, Wojsko, Hałda i Las.
Poniedziałek, 15 listopada 2010 | dodano: 15.11.2010Kategoria Ślad GPS
Temp start 14,5 stopni, powrót 12.
Udało się wykorzystać niezłą pogodę. A mnie, ciągnie dziś do lasu.
Pierwszy cel, to znana mi Baszta, znajdująca się na wzniesieniu, pomiędzy Świerklańcem i Orzechem.

By do niej dojechać trzeba przemierzyć sady w Orzechu. Drogi gruntowe, chyba nie odkryte przez wielu, które dają trochę w kość.

Póki jeszcze stoi warto tu przyjechać, miejsce ma swój urok.

Kieruję się na Nowe Chechło. I znowu przez lekkie wzniesienie, do ulicy Widokowej w Świerklańcu.
Na horyzoncie, gdzie nie popatrzeć widać lasy.
(Mocno z prawej można wypatrzeć lotnisko Pyrzowice, na wprost kominy Huty Cynku w Miasteczku Śl, a na lewo widzimy kominy, znajdujące się w okolicy Śląskiego Centrum Hurtu w Tarnowskich Górach).

W Tarnowskich Górach, moją uwagę przykuwa "Przedszkole Bajkowy Zameczek"

Penetruję las w okolicy Kolejowej Stacji Towarowej - Tarnowskie Góry. Wiem, że część lasu zajęta jest przez Wojsko.

Dziś, nareszcie, znajduję drogę z Tarnowskich Gór do jeziora Chechło-Nakło, inaczej niż drogą 908. {Teraz nie trzeba będzie, jechać na centymetry po koleinach} Jadę bardzo blisko torów. Można przypatrzeć się infrastrukturze kolejowej.

Małymi i pagórkowatymi ścieżkami, docieram praktycznie pod jezioro.

Znam już las od strony ul. Kolejowej, czas na lewą stronę Stacji Towarowej, czyli za ul. Leśną. Poniżej w tle wieża wodna.

Jest tu bardziej dziko, znajduje się tu także ogromna i zielona hałda.

Krążę po lesie.

Większość ścieżek jest ślepa.

Wracam wpatrzony w niebo.

27 km po lesie, ale nie po prostych duktach leśnych, tylko w trochę trudniejszym terenie.
Ł1: 129,5 km [2529]
Temperatura:14.0 HR max:184 ( 94%) HR avg:146 ( 74%) Kalorie: 2863 (kcal)
Udało się wykorzystać niezłą pogodę. A mnie, ciągnie dziś do lasu.
Pierwszy cel, to znana mi Baszta, znajdująca się na wzniesieniu, pomiędzy Świerklańcem i Orzechem.

By do niej dojechać trzeba przemierzyć sady w Orzechu. Drogi gruntowe, chyba nie odkryte przez wielu, które dają trochę w kość.

Póki jeszcze stoi warto tu przyjechać, miejsce ma swój urok.

Kieruję się na Nowe Chechło. I znowu przez lekkie wzniesienie, do ulicy Widokowej w Świerklańcu.
Na horyzoncie, gdzie nie popatrzeć widać lasy.
(Mocno z prawej można wypatrzeć lotnisko Pyrzowice, na wprost kominy Huty Cynku w Miasteczku Śl, a na lewo widzimy kominy, znajdujące się w okolicy Śląskiego Centrum Hurtu w Tarnowskich Górach).

W Tarnowskich Górach, moją uwagę przykuwa "Przedszkole Bajkowy Zameczek"

Penetruję las w okolicy Kolejowej Stacji Towarowej - Tarnowskie Góry. Wiem, że część lasu zajęta jest przez Wojsko.

Dziś, nareszcie, znajduję drogę z Tarnowskich Gór do jeziora Chechło-Nakło, inaczej niż drogą 908. {Teraz nie trzeba będzie, jechać na centymetry po koleinach} Jadę bardzo blisko torów. Można przypatrzeć się infrastrukturze kolejowej.

Małymi i pagórkowatymi ścieżkami, docieram praktycznie pod jezioro.

Znam już las od strony ul. Kolejowej, czas na lewą stronę Stacji Towarowej, czyli za ul. Leśną. Poniżej w tle wieża wodna.

Jest tu bardziej dziko, znajduje się tu także ogromna i zielona hałda.

Krążę po lesie.

Większość ścieżek jest ślepa.

Wracam wpatrzony w niebo.

27 km po lesie, ale nie po prostych duktach leśnych, tylko w trochę trudniejszym terenie.
Ł1: 129,5 km [2529]
Dane wycieczki:
66.50 km (27.00 km teren), czas: 03:42 h, avg:17.97 km/h,
prędkość maks: 46.40 km/hTemperatura:14.0 HR max:184 ( 94%) HR avg:146 ( 74%) Kalorie: 2863 (kcal)
Prawie jak... (wycieczka)
Sobota, 13 listopada 2010 | dodano: 13.11.2010
Poprawa pogody, szkoda tylko, że w ten weekend jestem zajęty.
Ruszam w dżinsach, bez kasku, bez rękawiczek, bez dętki czy pompki.
Zupełny luz. Planowany dystans 5 km :)
Ponad 45% wycieczki w terenie, ach ta statystyka.
Fotorelacja:
Jeśli tego nie widać, krowa jest sztuczna.


Docieram jednak trochę dalej, pod Dolinę Górnika.

Zrobione 10 km przyszło błyskawicznie. Dzisiejsza jazda, dała mi więcej radości, niż nie jeden dalszy dystans.
Po powrocie wilgotna koszulka, przypominająca o tym, że rowerowe ciuszki jednak robią różnicę.
Ł1: 63,1 km [2462,8]
Temperatura:14.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Ruszam w dżinsach, bez kasku, bez rękawiczek, bez dętki czy pompki.
Zupełny luz. Planowany dystans 5 km :)
Ponad 45% wycieczki w terenie, ach ta statystyka.
Fotorelacja:
Jeśli tego nie widać, krowa jest sztuczna.

Prawie jak... milka© fredziomf

Prawie jak... Wembley© fredziomf
Docieram jednak trochę dalej, pod Dolinę Górnika.

Dolina Górnika - Restauracja Bartek© fredziomf
Zrobione 10 km przyszło błyskawicznie. Dzisiejsza jazda, dała mi więcej radości, niż nie jeden dalszy dystans.
Po powrocie wilgotna koszulka, przypominająca o tym, że rowerowe ciuszki jednak robią różnicę.
Ł1: 63,1 km [2462,8]
Dane wycieczki:
10.10 km (4.70 km teren), czas: 00:37 h, avg:16.38 km/h,
prędkość maks: 36.50 km/hTemperatura:14.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)