- Kategorie:
- 100-150 km.20
- 150-200 km.5
- 70-100 km.55
- MK.13
- Pieszym szlakiem.45
- Ślad GPS.100
- VP.10
- WPKiW.184
Walka, nie tylko z dystansem. Mokro i niemiło, ale pierwsza setka jest
Środa, 19 stycznia 2011 | dodano: 19.01.2011Kategoria 100-150 km, Ślad GPS
Mimo zapowiadanego na dziś, co najmniej przelotnego deszczu, postanawiam ten dzień spędzić na rowerze. Myślę o około 150km i wyruszam, trochę później niż chciałem, około 9:30.
Już od pierwszych kilometrów, jedzie mi się źle i jakoś ciężko.
Jadę na Radzionków. Po około 10 kilometrach, robię sobie, prawie 10 min przerwę przy sadach, bo tętno wysokie.
Stwierdzam, że ubrałem się za ciepło, zmieniam rękawiczki na lżejsze.
%20sady%20w%20Radzionkowie.jpg)
Trzymam się wyznaczonej trasy. Jest mokro, pada nie przeszkadzająca mżawka. Wracam na Centrum, omijając mały korek na ul. Strzelców Bytomskich.
Słyszę jednak, niepokojące dźwięki z okolic suportu. Okazuje się, że luźna jest lewa korba, na szczęście mam czym to przykręcić.
%20dokr%C4%99canie%20korby.jpg)
Wracam do tradycji, to moja pierwsza jazda z bidonem od dawna. Trzeba posmarować także napęd. To zaledwie20ty kilometr, a mam już 30 minut postojów :(
Zaczyna padać, a ja nie opuściłem, jeszcze nawet miasta. Myślę sobie: może dojadę chociaż do Toszka.
%20opady%20w%20Ptakowicach,%20jecha%C4%87%20czy%20si%C4%99%20chroni%C4%87.jpg)
W Ptakowicach zastanawiam się czy chwilę nie przeczekać, ale jadę dalej.
[P.S. Jeśli ktoś ma sokoli wzrok, to na powyższym zdjęciu dostrzeże psa, któremu mokro nie straszne.]
Szybko, bo już w Kamieńcu zastaję poprawę pogody. Ale dalej jest mokro, temperatura poniżej 3ech stopni.
%20Kamieniec,%20zimowy%20krajobraz.jpg)
Z innych atrakcji, jedziemy pod górę.

Teraz kierunek Toszek. Pola, mgła, trochę nużąca (bo znana) droga.
%20Wilkowiczki.jpg)
Po 60ciu km, w końcu tu docieram. Poniżej widok na zamek.
%20widok%20na%20zamek%20w%20Toszku.jpg)
Teraz coś nowego, pierwszy raz jadę drogą na Sarnów. Poniżej widok na Sarnowską Górę [292m].
%20widok%20na%20Sarnowsk%C4%85%20G%C3%B3r%C4%99%20292m.jpg)
Z innych urozmaiceń, remont kanalizacji. Kolejny podjazd mnie mocno zaskakuje.
Pustka, przestrzeń, brak aut. Patrząc w obie strony na boki, po kilka kilometrów pól, a my w środku na niezłym asfalcie. Trochę wietrznie i przyciągające uwagę poniższe drzewo.
%20przyci%C4%85gaj%C4%85ce%20uwag%C4%99%20drzewko,%20mi%C4%99dzy%20Sarnowem%20a%20%C5%9Awibie.jpg)
Docieram do Świbie (około 69ty km).
%20%C5%9Awibie.jpg)
Zbierają się, groźnie wyglądające chmury. A krajobraz, ciągle wiejski.
Znowu mocniejszy i krótki deszcz. Poniżej torowisko w Raduniu, jechałem tamtędy już dłuższy czas temu, a robotnicy ciągle obecni.
%20Radu%C5%84.jpg)
Plany były inne, ale przy drodze 907, podejmuję decyzję o skróceniu wycieczki.
Czas w mokrych warunkach, daje się odczuć.
Wracam zatem przez Wielowieś.
%20okolice%20Wielowsi.jpg)
A to już (poniżej) między Księżym Lasem, a Wilkowicami. Teoretycznie blisko, oziębia się.
%20miedzy%20Ksi%C4%99%C5%BCym%20Lasem,%20a%20Wikowicami.jpg)
Ostatnie 17,5 km niby niewiele, ale podjazd przed Ptakowicami, podjazd do DK 78 oraz małe wzniesienie na Stolarzowickiej, trochę spowalnia.
Bytom, pochwalnie przywitał mnie śniegiem.
Podjazdy wg SportTracks: 515, wg GPSa dużo więcej.
Kadencja: avg 61,5, max 102,8.
Ł2:
Temperatura:1.9 HR max:181 ( 93%) HR avg:155 ( 80%) Kalorie: 4178 (kcal)
Już od pierwszych kilometrów, jedzie mi się źle i jakoś ciężko.
Jadę na Radzionków. Po około 10 kilometrach, robię sobie, prawie 10 min przerwę przy sadach, bo tętno wysokie.
Stwierdzam, że ubrałem się za ciepło, zmieniam rękawiczki na lżejsze.
%20sady%20w%20Radzionkowie.jpg)
Trzymam się wyznaczonej trasy. Jest mokro, pada nie przeszkadzająca mżawka. Wracam na Centrum, omijając mały korek na ul. Strzelców Bytomskich.
Słyszę jednak, niepokojące dźwięki z okolic suportu. Okazuje się, że luźna jest lewa korba, na szczęście mam czym to przykręcić.
%20dokr%C4%99canie%20korby.jpg)
Wracam do tradycji, to moja pierwsza jazda z bidonem od dawna. Trzeba posmarować także napęd. To zaledwie20ty kilometr, a mam już 30 minut postojów :(
Zaczyna padać, a ja nie opuściłem, jeszcze nawet miasta. Myślę sobie: może dojadę chociaż do Toszka.
%20opady%20w%20Ptakowicach,%20jecha%C4%87%20czy%20si%C4%99%20chroni%C4%87.jpg)
W Ptakowicach zastanawiam się czy chwilę nie przeczekać, ale jadę dalej.
[P.S. Jeśli ktoś ma sokoli wzrok, to na powyższym zdjęciu dostrzeże psa, któremu mokro nie straszne.]
Szybko, bo już w Kamieńcu zastaję poprawę pogody. Ale dalej jest mokro, temperatura poniżej 3ech stopni.
%20Kamieniec,%20zimowy%20krajobraz.jpg)
Z innych atrakcji, jedziemy pod górę.

Teraz kierunek Toszek. Pola, mgła, trochę nużąca (bo znana) droga.
%20Wilkowiczki.jpg)
Po 60ciu km, w końcu tu docieram. Poniżej widok na zamek.
%20widok%20na%20zamek%20w%20Toszku.jpg)
Teraz coś nowego, pierwszy raz jadę drogą na Sarnów. Poniżej widok na Sarnowską Górę [292m].
%20widok%20na%20Sarnowsk%C4%85%20G%C3%B3r%C4%99%20292m.jpg)
Z innych urozmaiceń, remont kanalizacji. Kolejny podjazd mnie mocno zaskakuje.
Pustka, przestrzeń, brak aut. Patrząc w obie strony na boki, po kilka kilometrów pól, a my w środku na niezłym asfalcie. Trochę wietrznie i przyciągające uwagę poniższe drzewo.
%20przyci%C4%85gaj%C4%85ce%20uwag%C4%99%20drzewko,%20mi%C4%99dzy%20Sarnowem%20a%20%C5%9Awibie.jpg)
Docieram do Świbie (około 69ty km).
%20%C5%9Awibie.jpg)
Zbierają się, groźnie wyglądające chmury. A krajobraz, ciągle wiejski.
Znowu mocniejszy i krótki deszcz. Poniżej torowisko w Raduniu, jechałem tamtędy już dłuższy czas temu, a robotnicy ciągle obecni.
%20Radu%C5%84.jpg)
Plany były inne, ale przy drodze 907, podejmuję decyzję o skróceniu wycieczki.
Czas w mokrych warunkach, daje się odczuć.
Wracam zatem przez Wielowieś.
%20okolice%20Wielowsi.jpg)
A to już (poniżej) między Księżym Lasem, a Wilkowicami. Teoretycznie blisko, oziębia się.
%20miedzy%20Ksi%C4%99%C5%BCym%20Lasem,%20a%20Wikowicami.jpg)
Ostatnie 17,5 km niby niewiele, ale podjazd przed Ptakowicami, podjazd do DK 78 oraz małe wzniesienie na Stolarzowickiej, trochę spowalnia.
Bytom, pochwalnie przywitał mnie śniegiem.
Podjazdy wg SportTracks: 515, wg GPSa dużo więcej.
Kadencja: avg 61,5, max 102,8.
Ł2:
Dane wycieczki:
114.70 km (1.00 km teren), czas: 05:27 h, avg:21.05 km/h,
prędkość maks: 48.61 km/hTemperatura:1.9 HR max:181 ( 93%) HR avg:155 ( 80%) Kalorie: 4178 (kcal)
Mokry trening, w nowych rękawiczkach.
Środa, 12 stycznia 2011 | dodano: 12.01.2011Kategoria Ślad GPS
Mam ochotę się dziś zmęczyć. Wybieram ponad 50cio km jazdę poza miastem, z kilkoma podjazdami.
Pochmurno, a na jezdni mokro. I tak będę brudny, nieważne. A właściwie, chciałbym aby padało. Zakładam na pierwszą jazdę: teoretycznie wodoodporne i najdroższe rękawiczki, jakie kiedykolwiek kupiłem.

I jak na życzenie, od Miechowic, mały deszcz, ale dający prosto w twarz i w brodę.
Jadę przez Zbrosławice, dawno tu nie byłem.

Mijam siwy dym :P

Małej serpentynki, także nie pamiętałem, choć o podjeździe z Kamieńca na Księży Las, pamiętam doskonale.
Po 3/4ych drogi na Księży Las, willa, lub coś z dłuugim ogrodzeniem. Niestety, nie wiem czy to jest prywatna posiadłość, czy ciekawe miejsce.

Cały czas coś tam kapie z góry, po wykonaniu poniższej fotki opady się nasilają.

Prawie do Miedar, wpadłem w rytm i niewiele pamiętam z tego fragmentu :)
Tarnowskie Góry witają mnie dobrą pogodą, powrót oblatanymi jezdniami.
Stosunkowo wysokie średnie tętno, 83%Max HR
Podjazdy wg SportTracks: 401,5m.
Kadencja: avg 68, max 105,4.
Ł2:176,5 km. [2276,5]
Temperatura:3.3 HR max:182 ( 94%) HR avg:161 ( 83%) Kalorie: 2550 (kcal)
Pochmurno, a na jezdni mokro. I tak będę brudny, nieważne. A właściwie, chciałbym aby padało. Zakładam na pierwszą jazdę: teoretycznie wodoodporne i najdroższe rękawiczki, jakie kiedykolwiek kupiłem.

I jak na życzenie, od Miechowic, mały deszcz, ale dający prosto w twarz i w brodę.
Jadę przez Zbrosławice, dawno tu nie byłem.

Mijam siwy dym :P

Małej serpentynki, także nie pamiętałem, choć o podjeździe z Kamieńca na Księży Las, pamiętam doskonale.
Po 3/4ych drogi na Księży Las, willa, lub coś z dłuugim ogrodzeniem. Niestety, nie wiem czy to jest prywatna posiadłość, czy ciekawe miejsce.

Cały czas coś tam kapie z góry, po wykonaniu poniższej fotki opady się nasilają.

Prawie do Miedar, wpadłem w rytm i niewiele pamiętam z tego fragmentu :)
Tarnowskie Góry witają mnie dobrą pogodą, powrót oblatanymi jezdniami.
Stosunkowo wysokie średnie tętno, 83%Max HR
Podjazdy wg SportTracks: 401,5m.
Kadencja: avg 68, max 105,4.
Ł2:176,5 km. [2276,5]
Dane wycieczki:
68.40 km (0.99 km teren), czas: 03:09 h, avg:21.71 km/h,
prędkość maks: 43.20 km/hTemperatura:3.3 HR max:182 ( 94%) HR avg:161 ( 83%) Kalorie: 2550 (kcal)
Przez Dobieszowice, nad j. Pogoria IV po śniegu. Powrót przez Wojkowice.
Stosunkowo ciepło, wyruszam późnym popołudniem, w planie około 70km.
Jadę przez Dobieszowice. Chcę zobaczyć aktualny wygląd miejsca, przecięcia z A Jedynką.

Prawie na szczycie podjazdu, jeszcze trzeba zrobić, bonusowe małe kółeczko, a mnie dziś przyszło dodatkowe wyprzedzanie, na ostatnich metrach podjazdu.

Od Rogoźnika droga mniej przyjazna. Poniżej ul. Węgroda, lubię ten mały podjazd latem.

Jadę przez małe miejscowości, potrzebna wzmożona koncentracja. Opona z kolcami, z jednej strony spowalnia na asfalcie, z drugiej, daje bezpieczeństwo antypoślizgowe.
Dopiero ul. Marianki całkiem biała. I w końcu nad Jeziorem.
Na fotce poniżej spacerowicze po zmroku, po zamrożonym jeziorze. [Ja mam strach, a może respekt, tak chodzić czy jeździć].

No i to po co tu przyjechałem. Ogrom białej przestrzeni oraz 5,5 kilometrowa jazda po śniegu, w świetle lampy.

Niekiedy więcej zawianego śniegu i trudniejsza jazda. Już bliżej niż dalej do ul. Ujejskiej.

Okrążam wszystkie Pogorie i wracam asfaltem, w kierunku Parku Zielona.

Powrót męczący, sporo wzniesień. I kondycja jeszcze nie ta.
Poniżej widok na Będzin, z ul. Wolności.

Między Piekarami, a Bytomiem zmiany organizacji ruchu i ruch samochodowy, utrzymuje tętno na stałym wysokim poziomie.
Wg Sporttracks, czyli rygorystycznie licząc około 422 metry w górę. Ale umęczyłem się jakbym zrobił ze 150 kilometrów.
Kadencja: avg 69, max 107,9.
Ł2:186 km. [2286]
Temperatura:1.7 HR max:178 ( 91%) HR avg:158 ( 81%) Kalorie: 2470 (kcal)
Jadę przez Dobieszowice. Chcę zobaczyć aktualny wygląd miejsca, przecięcia z A Jedynką.

Prawie na szczycie podjazdu, jeszcze trzeba zrobić, bonusowe małe kółeczko, a mnie dziś przyszło dodatkowe wyprzedzanie, na ostatnich metrach podjazdu.

Od Rogoźnika droga mniej przyjazna. Poniżej ul. Węgroda, lubię ten mały podjazd latem.

Jadę przez małe miejscowości, potrzebna wzmożona koncentracja. Opona z kolcami, z jednej strony spowalnia na asfalcie, z drugiej, daje bezpieczeństwo antypoślizgowe.
Dopiero ul. Marianki całkiem biała. I w końcu nad Jeziorem.
Na fotce poniżej spacerowicze po zmroku, po zamrożonym jeziorze. [Ja mam strach, a może respekt, tak chodzić czy jeździć].

No i to po co tu przyjechałem. Ogrom białej przestrzeni oraz 5,5 kilometrowa jazda po śniegu, w świetle lampy.

Niekiedy więcej zawianego śniegu i trudniejsza jazda. Już bliżej niż dalej do ul. Ujejskiej.

Okrążam wszystkie Pogorie i wracam asfaltem, w kierunku Parku Zielona.

Powrót męczący, sporo wzniesień. I kondycja jeszcze nie ta.
Poniżej widok na Będzin, z ul. Wolności.

Między Piekarami, a Bytomiem zmiany organizacji ruchu i ruch samochodowy, utrzymuje tętno na stałym wysokim poziomie.
Wg Sporttracks, czyli rygorystycznie licząc około 422 metry w górę. Ale umęczyłem się jakbym zrobił ze 150 kilometrów.
Kadencja: avg 69, max 107,9.
Ł2:186 km. [2286]
Dane wycieczki:
78.20 km (19.00 km teren), czas: 04:07 h, avg:19.00 km/h,
prędkość maks: 43.61 km/hTemperatura:1.7 HR max:178 ( 91%) HR avg:158 ( 81%) Kalorie: 2470 (kcal)
Noworoczny WPKiW
Sobota, 1 stycznia 2011 | dodano: 02.01.2011Kategoria WPKiW
Wyruszam późnym popołudniem. Jadę do WPKiW, tak jak 30go grudnia.

Dziś wyraźnie trudniej po śniegu.

Dużo km w terenie.

Lampa super podświetlała, wszelakie nierówności terenu.
Kadencja: avg 69,4, max 122,1.
Ł2:108 [2208]
Temperatura:-0.3 HR max:174 ( 89%) HR avg:150 ( 76%) Kalorie: 1118 (kcal)

Dziś wyraźnie trudniej po śniegu.

Dużo km w terenie.

Lampa super podświetlała, wszelakie nierówności terenu.
Kadencja: avg 69,4, max 122,1.
Ł2:108 [2208]
Dane wycieczki:
42.24 km (37.00 km teren), czas: 02:52 h, avg:14.73 km/h,
prędkość maks: 35.69 km/hTemperatura:-0.3 HR max:174 ( 89%) HR avg:150 ( 76%) Kalorie: 1118 (kcal)
Mój Sezon 2010 w pigułce.
Piątek, 31 grudnia 2010 | dodano: 02.01.2011
Przepraszam za przydługawy opis, podsumowanie ma służyć Wam oraz mojej osobie.
- Mój drugi pełny sezon, pierwszy tak dokładnie sfotografowany.
- Sezon bezpieczny. Jedna niegroźna wywrotka na lodzie, to nic w porównaniu z rokiem ubiegłym, kiedy to zimą miałem: A) wywrotkę na krzywym torowisku B) szczęśliwie nie zostałem najechany, gdy w jednym miejscu mijali się: ja oraz dwie ciężarówki, jadące w przeciwnych kierunkach C) pierwszą w życiu kolizję z autem
W 2009 roku miałem: 171 rowerowych dni (185 wycieczek), spędziłem na nim 385 godzin i 51 minut.
W 2010 roku było to: 139 dni (147 wycieczek) oraz 378 godzin i 11 minut. Średnio na wycieczkę było więcej kilometrów, co pozwoliło przejechać, nie mniej km w sezonie, niż rok wcześniej.
Z sezonu 2010, zapamiętam następujące wycieczki:
Styczeń
*04.01. 87km. Po lesie w śniegu. Ponad 5:30h na powietrzu, przy -4ech.

Luty
*16.02. 94km tego dnia. Poniżej zera i mokro. Zwiedzam Hutę K-ce i mam niezapomniany powrót.

Marzec
Najwięcej kaemów, wyjeździłem 1000 km, robiąc trzy setki.
*01.03. Pierwsza świadoma jazda z VP.
*09.03. Gdy teraz o tym pomyślę.. Przy -5 stopniach, spędziłem 8:30 godziny na powietrzu. Nie znając warunków na drodze, przejechałem 149km (w tym momencie rekordowy dystans) i zdobyłem Górę Św. Anny.

*18.03. Do Sławkowa i czarnym szlakiem rowerowym na Dąbrowę G. Pierwszy raz miałem tak ubłocony rower.

*20.03. Z grupą z BS przez Toszek i Pławniowice.

Kwiecień
W tym miesiącu, jeździłem z uszkodzonym tylnym kołem. [A mimo to były dwie duże wycieczki]
*04.04. Z okazji świąt, na Jasną Górę.
*25.04. 129km. Przez lasy i dookoła J.Porajskiego.

*30.04. Pierwsza wycieczka, zakończona o 2:00h w nocy.
Maj
*01.05. Majówka 1

*03.05. Majówka 2
*09.05. 121 kilometrowa wycieczka do Kokotka, w tym aż 41km po lesie.
*23.05. 102km nad pięć jezior.

*29.05. 136km Siewierz i Łazy, jadąc [i chodząc] za szlakiem pieszym.

Czerwiec
*06.06. 1szy raz na Jurę. Poprawa max dystansu do 162km.

*19.06. Przejechałem 145km, żeby zrobić zakupy :)
*26.06. Chyba najciekawsza wycieczka. Drugi raz na Jurze, zwiedzanie zamków. 180km - mój najlepszy dystans.

Lipiec
*04.07. Jura po raz trzeci. 162km do Podzamcza.

*09.07. Powtórka z Majówki, przez Bukowno.

*10.07. Puszcza Niepołomicka.

*16.07. Wąskotorówką, powrót lasem.

*27.07. grupą z BS, nad J.Chechło-Nakło.

Sierpień
*01.08. 91km z czego, aż 54km po lesie.

*14.08. Racławice, Rowerowym Szlakiem Kościuszkowskim.

*22.08. 121km Mysłowice i Jaworzno, jadąc [i chodząc] za szlakiem pieszym. 43km terenu.

*30.08. Pierwszy mój wschód. Wyruszałem rano o 4:35h.

Wrzesień
*12.09. 1sza jazda z sakwami.
*17.09. 84km do Miasteczka Śl. i aż 61km po lesie - mój rekord terenu.

*19.09. Odkrycie podziemi tarnogórskich.

Październik
*02.10. 167km i Św. Anna po raz drugi. Powrót przez ponad 60km w ciemnościach.

*12.10. 163km. Jura po raz czwarty, tym razem jesienią. Początkowe 30km we mgle, 45,5km w terenie. Wycieczka przejechana z padniętym suportem, dlatego wyszło, aż 13 godzin na powietrzu!

*23.10. 116km - rozpoznanie szlaków w Dolinie Małej Panwi.

*25.10. Jemielnica, Toszek. Start o 5:20 rano i nieudany atak na poprawę 179km.

Listopad
* Trzy, cztery wycieczki po ponad 60km każda. Wszystkie po lesie, w Listopadzie!

Grudzień
*06.12. 73,5km. Parada Mikołajów w Tychach.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
- Mój drugi pełny sezon, pierwszy tak dokładnie sfotografowany.
- Sezon bezpieczny. Jedna niegroźna wywrotka na lodzie, to nic w porównaniu z rokiem ubiegłym, kiedy to zimą miałem: A) wywrotkę na krzywym torowisku B) szczęśliwie nie zostałem najechany, gdy w jednym miejscu mijali się: ja oraz dwie ciężarówki, jadące w przeciwnych kierunkach C) pierwszą w życiu kolizję z autem
W 2009 roku miałem: 171 rowerowych dni (185 wycieczek), spędziłem na nim 385 godzin i 51 minut.
W 2010 roku było to: 139 dni (147 wycieczek) oraz 378 godzin i 11 minut. Średnio na wycieczkę było więcej kilometrów, co pozwoliło przejechać, nie mniej km w sezonie, niż rok wcześniej.
Z sezonu 2010, zapamiętam następujące wycieczki:
Styczeń
*04.01. 87km. Po lesie w śniegu. Ponad 5:30h na powietrzu, przy -4ech.

Luty
*16.02. 94km tego dnia. Poniżej zera i mokro. Zwiedzam Hutę K-ce i mam niezapomniany powrót.

Marzec
Najwięcej kaemów, wyjeździłem 1000 km, robiąc trzy setki.
*01.03. Pierwsza świadoma jazda z VP.
*09.03. Gdy teraz o tym pomyślę.. Przy -5 stopniach, spędziłem 8:30 godziny na powietrzu. Nie znając warunków na drodze, przejechałem 149km (w tym momencie rekordowy dystans) i zdobyłem Górę Św. Anny.

*18.03. Do Sławkowa i czarnym szlakiem rowerowym na Dąbrowę G. Pierwszy raz miałem tak ubłocony rower.

*20.03. Z grupą z BS przez Toszek i Pławniowice.

Kwiecień
W tym miesiącu, jeździłem z uszkodzonym tylnym kołem. [A mimo to były dwie duże wycieczki]
*04.04. Z okazji świąt, na Jasną Górę.
*25.04. 129km. Przez lasy i dookoła J.Porajskiego.

*30.04. Pierwsza wycieczka, zakończona o 2:00h w nocy.
Maj
*01.05. Majówka 1

*03.05. Majówka 2
*09.05. 121 kilometrowa wycieczka do Kokotka, w tym aż 41km po lesie.
*23.05. 102km nad pięć jezior.

*29.05. 136km Siewierz i Łazy, jadąc [i chodząc] za szlakiem pieszym.

Czerwiec
*06.06. 1szy raz na Jurę. Poprawa max dystansu do 162km.

*19.06. Przejechałem 145km, żeby zrobić zakupy :)
*26.06. Chyba najciekawsza wycieczka. Drugi raz na Jurze, zwiedzanie zamków. 180km - mój najlepszy dystans.

Lipiec
*04.07. Jura po raz trzeci. 162km do Podzamcza.

*09.07. Powtórka z Majówki, przez Bukowno.

*10.07. Puszcza Niepołomicka.

*16.07. Wąskotorówką, powrót lasem.

*27.07. grupą z BS, nad J.Chechło-Nakło.

Sierpień
*01.08. 91km z czego, aż 54km po lesie.

*14.08. Racławice, Rowerowym Szlakiem Kościuszkowskim.

*22.08. 121km Mysłowice i Jaworzno, jadąc [i chodząc] za szlakiem pieszym. 43km terenu.

*30.08. Pierwszy mój wschód. Wyruszałem rano o 4:35h.

Wrzesień
*12.09. 1sza jazda z sakwami.
*17.09. 84km do Miasteczka Śl. i aż 61km po lesie - mój rekord terenu.

*19.09. Odkrycie podziemi tarnogórskich.

Październik
*02.10. 167km i Św. Anna po raz drugi. Powrót przez ponad 60km w ciemnościach.

*12.10. 163km. Jura po raz czwarty, tym razem jesienią. Początkowe 30km we mgle, 45,5km w terenie. Wycieczka przejechana z padniętym suportem, dlatego wyszło, aż 13 godzin na powietrzu!

*23.10. 116km - rozpoznanie szlaków w Dolinie Małej Panwi.

*25.10. Jemielnica, Toszek. Start o 5:20 rano i nieudany atak na poprawę 179km.

Listopad
* Trzy, cztery wycieczki po ponad 60km każda. Wszystkie po lesie, w Listopadzie!

Grudzień
*06.12. 73,5km. Parada Mikołajów w Tychach.

Dane wycieczki:
0.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Piekary Śl. i Świerklaniec. Po śniegu i lodzie.
Piątek, 31 grudnia 2010 | dodano: 31.12.2010Kategoria Ślad GPS
Warunki dziś dalekie od ideału. Rano w radiu, usłyszałem o śmiertelnym wypadku w swoim mieście.
Przez śliskie drogi i to zdarzenie, postanowiłem, unikając dróg dojechać do lasu.
Najpierw jazda chodnikiem, wzdłuż obwodnicy. Śniegu niby niewiele, jednak nie jechało się łatwo.

Od Kauflandu dalej drogą, dobrze że pod górę, bo na warstwie lodu, hamowanie mocno wydłużone. Za JPII wskakuję na śnieżną ścieżkę rowerową.
Od dawna zerkałem w kierunku poniższego graffiti.

Kieruję się na Park Leśny, tylko -4,5 stopni, ale wiatr i marznący śnieg potęgują wrażenie zimna.

Przed wjazdem do Parku Leśnego, coś mi nie pasuję. Patrzę na tą bramę, zastawiającą dalszy przejazd na wprost.

Nareszcie trochę lasu. Kolory biały i zielony, to udana kompozycja.

Czas teraz na zbiornik Kozłowa Góra. Zima powoduje, że znana do znudzenia droga, tym razem się nie nudzi.

Powoli, około 10km/h, ale do przodu.
Objeżdżam park w Świerklańcu.

To dopiero kilkanaście km, ale już czas na picie z termosu, i na kominiarkę.
Przekraczam DK78, ale po chwili rezygnuję z dalszej jazdy po lesie, bo zbyt ciężko.
Przez połowę drogi, wracam identycznie. Przez Piekary wracam chodnikami. Trochę dopadło śniegu, co wydłuża powrót. -6 stopni po powrocie.
Kadencja: avg 67,1, max 110,6.
Ł2:65,6 km [2165,6]
Temperatura:-4.8 HR max:176 ( 90%) HR avg:144 ( 73%) Kalorie: (kcal)
Przez śliskie drogi i to zdarzenie, postanowiłem, unikając dróg dojechać do lasu.
Najpierw jazda chodnikiem, wzdłuż obwodnicy. Śniegu niby niewiele, jednak nie jechało się łatwo.

Od Kauflandu dalej drogą, dobrze że pod górę, bo na warstwie lodu, hamowanie mocno wydłużone. Za JPII wskakuję na śnieżną ścieżkę rowerową.
Od dawna zerkałem w kierunku poniższego graffiti.

Kieruję się na Park Leśny, tylko -4,5 stopni, ale wiatr i marznący śnieg potęgują wrażenie zimna.

Przed wjazdem do Parku Leśnego, coś mi nie pasuję. Patrzę na tą bramę, zastawiającą dalszy przejazd na wprost.

Nareszcie trochę lasu. Kolory biały i zielony, to udana kompozycja.

Czas teraz na zbiornik Kozłowa Góra. Zima powoduje, że znana do znudzenia droga, tym razem się nie nudzi.

Powoli, około 10km/h, ale do przodu.
Objeżdżam park w Świerklańcu.

To dopiero kilkanaście km, ale już czas na picie z termosu, i na kominiarkę.
Przekraczam DK78, ale po chwili rezygnuję z dalszej jazdy po lesie, bo zbyt ciężko.
Przez połowę drogi, wracam identycznie. Przez Piekary wracam chodnikami. Trochę dopadło śniegu, co wydłuża powrót. -6 stopni po powrocie.
Kadencja: avg 67,1, max 110,6.
Ł2:65,6 km [2165,6]
Dane wycieczki:
32.40 km (30.30 km teren), czas: 02:36 h, avg:12.46 km/h,
prędkość maks: 29.61 km/hTemperatura:-4.8 HR max:176 ( 90%) HR avg:144 ( 73%) Kalorie: (kcal)
Zimowa jazda do WPKiW (rozbudowa Stadionu Śląskiego)
Czwartek, 30 grudnia 2010 | dodano: 30.12.2010Kategoria WPKiW
Na starcie temp -7, ale w słońcu cieplej. Jadę normalnie w czapeczce pod kask. Lubię taką zimę, jak dziś. Ubite ścieżki pozwalają na przejazd przez Żabie Doły. Zatrzymuję się tu chwilę, by popatrzeć na wędkarzy.

Tam gdzie ślisko, opona z kolcami daje radę.
I już w Parku, tu to się jeździ.

Robię rundkę po pętli rowerowej.

Wszystko fajnie, gdyby nie spory ruch aut w WPKiW, które powoli tworzą koleiny, na tym fajnym śniegu.

Pewien kierowca, przyczepił sanki i robił dziecku kulig, inny niepełnosprawny jeździł i robił zdjęcia.
Teraz czas na rundę wokół Stadionu.


Temp spadła do -8, za dużo tych zdjęć, trzeba jechać, bo za dużo stania i zimno. Zakładam dodatkowo kominiarkę.
Ogólnie oto zdjęcie z czerwca tego roku. Poniżej to miejsce dziś.

Jazda po śniegu, to była dziś przyjemność. Mimo że temperatura spadła do -9.5 stopni, mi było coraz cieplej.
Ł2:33.2 km [2133.2]
Temperatura:-8.5 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

Tam gdzie ślisko, opona z kolcami daje radę.
I już w Parku, tu to się jeździ.

Robię rundkę po pętli rowerowej.

Wszystko fajnie, gdyby nie spory ruch aut w WPKiW, które powoli tworzą koleiny, na tym fajnym śniegu.

Pewien kierowca, przyczepił sanki i robił dziecku kulig, inny niepełnosprawny jeździł i robił zdjęcia.
Teraz czas na rundę wokół Stadionu.


Temp spadła do -8, za dużo tych zdjęć, trzeba jechać, bo za dużo stania i zimno. Zakładam dodatkowo kominiarkę.
Ogólnie oto zdjęcie z czerwca tego roku. Poniżej to miejsce dziś.

Jazda po śniegu, to była dziś przyjemność. Mimo że temperatura spadła do -9.5 stopni, mi było coraz cieplej.
Ł2:33.2 km [2133.2]
Dane wycieczki:
33.25 km (29.50 km teren), czas: 02:13 h, avg:15.00 km/h,
prędkość maks: 36.34 km/hTemperatura:-8.5 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Święta
Piątek, 24 grudnia 2010 | dodano: 24.12.2010
Życzę wszystkim 340 rowerów, ale w innej postaci, niż na poniższych zdjęciach. Najlepiej takich na kółkach.

Zdjęcia pochodzą ze strony Pierwszy na świecie rowerowy obelisk

Przedstawiają blisko 20 metrowy obelisk z Santa Rosa w Kaliforni, który został wykonany z 340 rowerów.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

Zdjęcia pochodzą ze strony Pierwszy na świecie rowerowy obelisk

Przedstawiają blisko 20 metrowy obelisk z Santa Rosa w Kaliforni, który został wykonany z 340 rowerów.
Dane wycieczki:
0.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Krótko, treningowo.
Środa, 22 grudnia 2010 | dodano: 22.12.2010
max kadencja 121 obr
Na wysokości Obwodnicy Północnej miasta, powoli rośnie infrastruktura autostrady A1.

Ł1:75,5 km [2728]
Temperatura:1.9 HR max:180 ( 92%) HR avg:163 ( 83%) Kalorie: (kcal)
Na wysokości Obwodnicy Północnej miasta, powoli rośnie infrastruktura autostrady A1.

Zmiany w krajobrazie w Bytomiu.© fredziomf
Ł1:75,5 km [2728]
Dane wycieczki:
16.80 km (0.00 km teren), czas: 00:46 h, avg:21.91 km/h,
prędkość maks: 48.24 km/hTemperatura:1.9 HR max:180 ( 92%) HR avg:163 ( 83%) Kalorie: (kcal)
Brudny prysznic. Porównanie 62s z Edge 705.
Poniedziałek, 20 grudnia 2010 | dodano: 20.12.2010
Odwilż na głównych drogach. Delektuję się w solnej i wodnej kąpieli, gdyż cokolwiek co jeździ, zostawia za sobą brudny prysznic.
Postanawiam przejechać treningową 58km pętlę, w celach porównawczych. Jest to jedna z ostatnich jazd z Edge 705, pragnę porównać zapis z nowym 62s.
[jeśli chce Ci się przejrzeć szczegóły, kliknij w "zobacz w metryczne"]
Moje refleksje na temat 62s na rower można przeczytać Tutaj.
Na kierownicy, dziś debiutuje także, mój nowy licznik Sigmy, z pomiarem temperatury.
Tydzień kurowałem się w domu, po m.in. mocnym przeziębieniu. Dzisiejsza jazda nie była zalecana.
Jazda dosyć bezproblemowa do Świerklańca. Stamtąd do Nowego Chechła po zaśnieżonej drodze.
Przypadkowa fotka na ul. Grzybowej w Tarnowskich Górach.

Nie wiem po co pchałem się przez Miedary, bo droga fatalnie zaśnieżona. Ale dzięki temu wypatrzyłem intrygujące miejsce.

Sam sprawdź, czy działa tam dzwonek :)
Trochę zmokłem, ubrania będę teraz dwa dni prał :(
Ł1:58 km [2711]
Temperatura:2.0 HR max:182 ( 93%) HR avg:161 ( 82%) Kalorie: (kcal)
Postanawiam przejechać treningową 58km pętlę, w celach porównawczych. Jest to jedna z ostatnich jazd z Edge 705, pragnę porównać zapis z nowym 62s.
[jeśli chce Ci się przejrzeć szczegóły, kliknij w "zobacz w metryczne"]
Moje refleksje na temat 62s na rower można przeczytać Tutaj.
Na kierownicy, dziś debiutuje także, mój nowy licznik Sigmy, z pomiarem temperatury.
Tydzień kurowałem się w domu, po m.in. mocnym przeziębieniu. Dzisiejsza jazda nie była zalecana.
Jazda dosyć bezproblemowa do Świerklańca. Stamtąd do Nowego Chechła po zaśnieżonej drodze.
Przypadkowa fotka na ul. Grzybowej w Tarnowskich Górach.

fredziomf bike vs ul. Grzybowa© fredziomf
Nie wiem po co pchałem się przez Miedary, bo droga fatalnie zaśnieżona. Ale dzięki temu wypatrzyłem intrygujące miejsce.

Przy drodze w Miedarach© fredziomf
Sam sprawdź, czy działa tam dzwonek :)
Trochę zmokłem, ubrania będę teraz dwa dni prał :(
Ł1:58 km [2711]
Dane wycieczki:
58.07 km (0.00 km teren), czas: 02:53 h, avg:20.14 km/h,
prędkość maks: 41.71 km/hTemperatura:2.0 HR max:182 ( 93%) HR avg:161 ( 82%) Kalorie: (kcal)