I I I Click for Katowice, Polska Forecast I I ŚWIETNY FOTOGRAF I
PicasaI PhotoBS I GPSies http://www.opencaching.pl/viewprofile.php?userid=24949
avatar Witaj na blogu rowerowym fredziomf
Powyżej są linki do moich zdjęć i śladów GPS.
    Blog najnowsze
    Blog profil rowerzysty

Michał - Bytom

2012
baton rowerowy bikestats.pl
2011
button stats bikestats.pl
2010
button stats bikestats.pl
2009
button stats bikestats.pl
2008
button stats bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(60)

Moje rowery

Merida Crossway TFS 800-V 25816 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy fredziomf.bikestats.pl

Archiwum

ministat liczniki.org

Linki

Asfaltowo - terenowo. Pierwsza jazda z sakwami.

Niedziela, 12 września 2010 | dodano: 12.09.2010Kategoria 70-100 km
Wycieczka rowerowa, po tygodniowej przerwie. Przerwa z punktu widzenia rowerowego, nie była stracona. Zakupy w Lidlu, najbardziej ucieszyła mnie, super pompka za niewielkie pieniądze.
Postanowiłem także zadbać o kręgosłup i zamiast plecaka, doświadczyć jazdy z sakwami. Wybór padł na raczej wypróbowaną markę Crosso. I tak rowerek został upiększony, o bagażnik wyprawowy i 60cio Litrowe Dry Big.

Zapakowałem 4kg do jednej sakwy i w drogę, testując czy tylko z jedną sakwą, dobrze się jeździ.

Krążyłem powolutku po okolicy. Na wzniesieniu między polami, odkryłem jednostkę wojskową.

Nic nie robiąc sobie z zakazu ruchu wypatrzyłem Radar. Ale raczej, nie jest to żaden element tarczy antyrakietowej :)

Teraz na Tarnowskie Góry. Minąłem imprezę "Gwarki" i na Strzybnicę do lasu.

Pierwszy raz, nie tylko przy mostku, ale i przy poniższym pomniku.

Już w Pniowcu. Na asfalcie z sakwami jest super, czas na las. Szkoda tylko, że kompletnie nie widać dziś słońca.

Las. A w lesie już nie lato, i jeszcze nie jesień.

Kierunek Mikołeska.

Pięknie.

W Mikołeskach, pięknie, także na niebie.

Powoli wracam. Dla odmiany kawałek przez DK11, potem Repty i już po zmroku, przez żyjący Rezerwat Segiet.
Sakwy są super!
Ł2:76,5 km. [1838]
Dane wycieczki: 76.50 km (16.00 km teren), czas: 03:57 h, avg:19.37 km/h, prędkość maks: 50.00 km/h
Temperatura:13.5 HR max:171 ( 87%) HR avg:140 ( 71%) Kalorie: 3314 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(7)

Mokry przejazd, ze słonecznym happy endem

Niedziela, 5 września 2010 | dodano: 06.09.2010
Dzisiaj nie planowałem jazdy. Nieoczekiwane słoneczko gdzieś około 14:30, zachęciło mnie do wyjścia z domu. Szybko ogarnąłem rower i po 150 metrach jazdy, lunęło :) Nie myślałem jednak o powrocie, szybko zakładam pokrowce na buty i kurtkę na deszcz i w drogę. Planowałem las, ale skoro pada, jadę gdzieś przed siebie.

Jak się okazuję po ponad 10ciu minutach, silne opady ustają, i jadę w małym deszczyku.
Docieram od strony ul. Topolowej, do budowanej autostrady przy ul. Celnej.

Jest tu zakaz ruchu, ale przedostaję się na drugą stronę.

Jadę ul. Dąbrowa Miejska i spoglądam na budowaną A Jedynkę.

Odnajduję też tunel, w sam raz, by przejechać tu w przyszłości rowerem.

Teraz trochę terenu. Jadę wzdłuż wąskotorówki, Blachówką i szeroką gruntową wzdłuż Rezerwatu Segiet. Przestaje w końcu padać.

Dalej rewelacyjną, ponad 2kilometrową dróżką przez pola, na Repty. Przede mną piękna pogoda.
Na wzniesieniu, ktoś bawi się szybowcem.

W Tarnowskich Górach mijam piękny kościół Św. Marcina, z kopią obrazu Matki Boskiej piekarskiej w środku.

Teraz trochę asfaltu, kierunek Połomnia.

Jadę w kierunku ul. Grzybowej. Jak się okazuje i do kościoła wypada przyjechać rowerem.

Zresztą rowerem jest tutaj wszędzie najbliżej.

Niestety czasowo jestem ograniczony, muszę już wracać.
Mały konkurs. Ile aut widzisz na poniższym zdjęciu?

Jestem przy Dworcu w T. Górach, kuszę się na mały fast food.

Powrót główną drogą na Bytom. Po drodze, już w Bytomiu, wyłapuję tęczę.

Ł3:515 km. [2765,5]
Dane wycieczki: 50.70 km (9.00 km teren), czas: 02:28 h, avg:20.55 km/h, prędkość maks: 49.00 km/h
Temperatura:12.5 HR max:176 ( 90%) HR avg:138 ( 70%) Kalorie: 2233 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(4)

Na niepogodę i na stres, do lasu.

Sobota, 4 września 2010 | dodano: 05.09.2010
Około 11 stopni na starcie. Mam dylemat z doborem ubrania. Ostatecznie jako, że spodziewam się deszczyku, zakładam długie spodnie z membrany, kurteczkę WS, a na buty SPD wędrują ochraniacze. Zakładam lekkie rękawiczki, a w plecaku, czeka ciepła czapeczka.

Jadę przez ul. Piłsudskiego. W końcu ją częściowo otworzyli. Muszę się zatrzymać, jest mi za ciepło. Zdejmuję koszulkę i jadę dalej. Po chwili, znowu mi coś nie pasuje. Podnoszę siodełko i upuszczam ciśnienie z opon.
Moja średnia wynosi ponad 24 km/h, ale czuję się jakbym stał w miejscu.

Docieram w okolice ul. Wodociągowej. Musiałem się przejechać, jedną polną drogą gruntową. Sam nie wiem dlaczego.

Chwila potem znowu przystanek. Albo się ociepliło, albo sam nie wiem. Ciepło. Zdejmuję kurteczkę i jadę w samych 3ch koszulkach, które miałem w plecaku.

Muszę coś sprawdzić w okolicach dolomitów. Po drodze przy ul. Małej coś dostrzegam. Okazuje się że jest to Grota Matki Boskiej powstała w 2009 roku.

Mijam tzw Hałdę Red Rock. Jest to dolomitowa hałda dawnej kopalni "Fryderyk". Sama hałda ma 17 metrów, a w XVIII i XIX wieku, kopalnia ta, była najnowocześniejszą w Europie.

Jadę w kierunku pewnego asfaltu. Jak się okazuje jest to ul. Kopalniana.
Po drodze św. Barbara.


Teraz na lasy, za Tarnowskimi Górami.
Za ul. Grzybową, wjeżdżam w nieznany sobie dukt leśny. Okazuje się on ciekawy.

Przyjemnie włóczę się po lesie. W pewnym momencie dostrzegam zardzewiałe tabliczki: Teren Wojskowy wstęp wzbroniony. Jadę dalej, po wojsku, nikłe ślady fragmentów ogrodzenia.

Jadę w kierunku Miasteczka Śl.

Niestety pojawia się deszcz. Postanawiam skrócić wycieczkę. Kurteczka jednak się przydaje, zakładam ją z powrotem.
Gdy wyjeżdżam z lasu, okazuje się że pada trochę bardziej. Jestem obok jez. Chechło-Nakło, ale go nie widzę, gdyż cały środkiem lasu, przez 11 km, jadę na Świerklaniec.

W domu w połowie pierwszej połowy meczu piłki kopanej Polska-Ukraina.
Ł3:464,5 km. [2715]
Dane wycieczki: 66.10 km (30.30 km teren), czas: 03:32 h, avg:18.71 km/h, prędkość maks: 44.00 km/h
Temperatura:12.0 HR max:179 ( 91%) HR avg:140 ( 71%) Kalorie: 2722 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(1)

Wielka chmura i mokry park

Środa, 1 września 2010 | dodano: 03.09.2010Kategoria WPKiW
Jeszcze przed wyjściem, widzę za okna, olbrzymią, ciemną chmurę. Może nieźle padać. Ubieram zatem, najlepsze ciuchy na mokro.
Żabie Doły wyglądają dziś niesamowicie. Jedna ich część w oślepiającym słońcu, druga całkowicie ciemna. Obserwuję jak dobra pogoda, odpycha chmury na dalszą odległość. Wszystko stało się tak szybko, że nie zrobiłem nawet fotki.

Ogólnie sucho. Jest mi nawet za ciepło. Po 7,5km dojeżdżam do WPKiW, a tam mokro. Musiało tutaj wcześniej dobrze popadać.
Park WPKiW © fredziomf

Przed 20tą, pojawiło się kilku rowerzystów w parku. Spora liczba biegaczy.
Ciemno. Może przez mokre liście na jezdni, a może to już dni, tak krótkie.
Ł3:398,5 km. [2649]
Dane wycieczki: 47.20 km (2.40 km teren), czas: 02:20 h, avg:20.23 km/h, prędkość maks: 42.10 km/h
Temperatura:13.5 HR max:165 ( 84%) HR avg:134 ( 68%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(0)

Mój pierwszy Wschód, nad Zbiornikiem Kozłowa Góra.

Poniedziałek, 30 sierpnia 2010 | dodano: 31.08.2010
Po weekendzie bez wycieczki, postanawiam dobrze zacząć kolejny tydzień. Wyruszam o 4:35 rano, jest stosunkowo zimno, niespełna 10 stopni.
To moja pierwsza jazda o poranku, wszystko jest ciekawe, oświetlone ulice, zapach pieczywa.
Już o 5ej jestem nad zbiornikiem, zastaję poniższy widok.
Pierwsza fotka [godz. 5:04]

Do wschodu sporo czasu, by nie stać w miejscu ruszam się spacerkiem. Jadę nad tamę. Przy śluzie widzę niesamowicie parującą rzekę Brynicę.
Poniżej Fotka z tamy [godz. 5:19]

Od godz. 5:25 stwierdzam organoleptycznie, jest już jasno.
Wracam nad wał i jadę w kierunku Świerklańca. Pas czerwieni się powiększa.
Poniżej Fotka [godz. 5.30]

Pojawiają się, także pierwsze, wyraźniejsze odbicia na wodzie.
Fotka poniżej [godz. 5.38]

Wracam powoli ku ul. Brynickiej. Wszystko Pięknieje.
Fotka poniżej [godz. 5.43]

Zatrzymuję się. Koleje zdjęcie.

Jestem tu dłuższą chwilę. Poniżej fotka [godz. 5.45]

Po kilku minutach, od godziny 5:48 wszystko ciemnieje. Nadchodzi kulminacyjny moment.
Trzy minuty do wschodu.

Czekam, czekam... czy to już?


Pochmurny dzień powoduje, że słońce nie przebija się przez chmury. Zaraz muszę być w domu. Wracam w pośpiechu.
Ł3:351,4 km. [2601,9]
Dane wycieczki: 26.40 km (3.90 km teren), czas: 01:11 h, avg:22.31 km/h, prędkość maks: 43.00 km/h
Temperatura:9.9 HR max:181 ( 92%) HR avg:143 ( 73%) Kalorie: 1128 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(7)

Miasto nocą. 15 000 km z GPSem

Wtorek, 24 sierpnia 2010 | dodano: 25.08.2010Kategoria Ślad GPS
Cieplutki wieczór, wyruszam pojeździć po pustych drogach swojego miasta. Jeszcze nie widziałem fontanny w Radzionkowie nocą, jadę tam.
Dość szybko jestem na miejscu, a oto i ona:

Patrzę na licznik, zostało kilkadziesiąt km do okrągłej liczby. Potrzebuję zrobić łącznie 42km, i chcę zrobić je w granicach Bytomia.
Kręcę się po mieście. Jadę m.in rowerową przez Park.

Żeby nie było, że w Centrum nie ma fontanny, robię fotkę

Szukając brakujących km wpadam nawet na Łagiewniki i Szombierki.
I jeszcze jedna fotka


Oj tak, lubię jazdę gdy, w powietrzu pachnie świeżym pieczywem.
W domu przed północą.


Mapa najbliższej okolicy, z moimi rowerowymi śladami.


Ł3:325 km. [2575,5]
Dane wycieczki: 43.90 km (0.30 km teren), czas: 01:50 h, avg:23.95 km/h, prędkość maks: 50.10 km/h
Temperatura:20.5 HR max:170 ( 87%) HR avg:142 ( 72%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(2)

Pieszo-Rowerowo. Udało się! Szlak 25lecia Pttk + Trójkąt Trzech Cesarzy [Mysłowice, Jaworzno, Sosnowiec, Dąbrowa G.)

Niedziela, 22 sierpnia 2010 | dodano: 23.08.2010Kategoria Pieszym szlakiem, Ślad GPS, WPKiW, 100-150 km
O tym co się udało, na końcu wpisu.
Na Niedzielę zaplanowałem jazdę rowerem, po pieszym Szlaku Dwudziestopięciolecia PTTK, a dokładniej, odkrycie jego fragmentu pomiędzy Mysłowicami, Jaworznem, Sosnowcem oraz Dąbrową Górniczą.

Pierwszym celem jest dojazd pod Kąpielisko Słupna w Mysłowicach, gdyż do tego miejsca, poznałem szlak.
By nie jechać, jak zwykle przez Muchowiec i obok stawu Janina, szukam innego rozwiązania.

Wybieram jazdę przez WPKiW, ścieżkę rowerową wzdłuż rzeki Rawy i Trzy Stawy.
Aż dziwne, ale po raz pierwszy jestem w poniższym miejscu postojowym.

DK 86 przekraczam poniższą kładką...

Jadę wzdłuż A4ki, fajnym asfaltem, a samą autostradę pokonuję w trochę ekstremalny sposób, z rowerem pod ramieniem.


Po 29,5 km już na miejscu. Dysponuję prawdopodobnym przebiegiem szlaku w GPSie, ale rozpoczyna się zabawa w wyszukiwanie oznaczeń szlaku na drzewach i z wielką niewiadomą co do przejezdności i ciągłości szlaku.

Ja już tak mam, jeśli stracę fragment szlaku, to przy jego odnalezieniu, wracam by dotrzeć, jeśli się da, pod ostatnio znane miejsce na szlaku.

Docieram nad rzekę Przemszę. GPS sugeruję jazdę w prawo, jednak oznaczenia sugerują jazdę w drugą stronę. Jadę wąską, częściowo zarośniętą i nierówną ścieżką.

W pewnym momencie nadziewam się na gałąź i dostaję prosto w krtań. Na szczęście to nic poważnego.
Trochę przypadkowo docieram i zdobywam małe wzgórze. Niegdyś stała tu Wieża Bismarcka.

Widok na okolicę

Zjeżdżam w dół

Wracam na szlak, nad głową kilka wiaduktów kolejowych.

Łączą się tutaj rzeki Przemsza i Biała Przemsza. Miejsce historyczne, gdyż na rzece, po każdej jej stronie, graniczyły ze sobą trzy państwa, ówczesne Mocarstwa. Tzw Trójkąt Trzech Cesarzy. (Na zdjęciu poniżej, w tle stosowny pomnik)

Zgodnie ze szlakiem wracam nad Kąpielisko, czyli miejsce startu. Teraz wiem nad Przemszą miałem jechać jednak w prawo (GPS miał rację). Wracam tam.
Ścieżka wzdłuż rzeki, w tą stronę szersza, na trasie pomnik.

W końcu jestem w Jaworznie.

Gubię szlak, więc przedzieram się laskiem do tyłu. Jak się okazuje donikąd.

Czas na odpoczynek pod Elektrownią Jaworzno III. Mam zaledwie 50 km za sobą, odczuwam już zmęczenie. Mam już kilka śladów od przemierzonych, czasem pieszo zarośli.

Dalsza jazda częściowo zgodna z szlakami rowerowymi, których w okolicy nie brakuje.

Docieram pod Zalew Łęg w Jaworznie oraz jadę wzdłuż dwóch okolicznych stawów.

W Centrum wizyta w sklepie, męczący podjazd pod ul. Działkową, z kostki i dalej przez pola.

Największy podjazd i jestem na około 345 metrze.
Chwilami pieszy i jakiś rowerowy biegnie razem. Jest sporo podobnych miejsc, na szlakach rowerowych.

Teraz około 2 km przez pola.

Znowu gubię szlak. Nie mam siły już zawracać. Wiem że jadę w dobrym kierunku i natrafię na szlak przy wyrobisku.
Kolejnym ciekawym miejscem jest nietypowy tunel dla rowerzystów jeszcze w Jaworznie, na około 72 kilometrze.

Widok od tyłu.

Teraz wzdłuż rzeki Białej Przemszy.

W końcu droga, jestem w Sosnowcu. Na granicy miasta, przy tamie, ciekawy most.

Przedzieram się przez stację PKP Sosnowiec Maczki. Kładka nieczynna, więc po torach.
Kolejny fragment leśny i po dłuższej chwili kolejna przeszkoda, w postaci licznych torów pokonana.

Szlak dalej prowadzi przez Balaton.

A następnie przez Park Leśna w Kazimierzu Górniczym, ponoć jeden z piękniejszych parków? na Zagłębiu.
Moją uwagę zwracają Muchomorki.

Nareszcie docieram do Dąbrowy. Jadę przez Park Zielona. W okolicy na rzece Czarnej Przemszy nie ma drogi, na szczęście jest stosowna tymczasowa kładka dla pieszych.


Wypijam 3 litry wody i kubusia, jem dwa snikersy. Jak się okazuje i tak za mało.

A co się udało. Otóż właśnie dziś przemierzyłem ostatni brakujący fragment pieszego szlaku 25-lecia PTTK. Cały szlak ma 115 km, ale ja, by go w całości przejechać, potrzebowałem 7miu wycieczek i aż 515 km.
A oto trzy najbardziej znaczące wycieczki:
6.06.2009 odcinek WPKiW do Góry Św Doroty.
5.07.2009 szlak w okolicach Parku Zielona i Pogorii.
7.07.2009 odcinek od WPKiW, przez lasy W Rudzie Śląskiej i Katowicach.
Ł3:281,2 km. [2531,6]
Dane wycieczki: 121.00 km (43.10 km teren), czas: 07:24 h, avg:16.35 km/h, prędkość maks: 50.10 km/h
Temperatura:27.0 HR max:173 ( 88%) HR avg:141 ( 72%) Kalorie: 4858 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(10)

Okolica nocą. WPKiW + Bytom

Czwartek, 19 sierpnia 2010 | dodano: 20.08.2010Kategoria WPKiW
W końcu mam chwilkę na rower. Wyruszam nocą. 13 stopni, stosunkowo zimno. Pierwsze dwa km, jadę tempem starego dziadka. Potem już normalnie. Po 23ej jestem w chorzowskim parku. Jest ciemno i pusto. Robię półtora pętli rowerowej po WPKiW i wracam na Bytom.
Zwiedzam jeszcze centrum nocą.
Bytom - Kościół Św. Jacka nocą © fredziomf

Ja w Bytomiu © fredziomf

W domu po północy.
Niestety padła mi chyba karta graficzna w kompie :( Uf to tylko walnięty kabel, więc 250-300zł zostaje w kieszeni.
Ł3:160,2 km. [2410,6]
Dane wycieczki: 34.20 km (0.30 km teren), czas: 01:29 h, avg:23.06 km/h, prędkość maks: 47.20 km/h
Temperatura:13.0 HR max:167 ( 85%) HR avg:137 ( 70%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(3)

Czerwony Rowerowy Szlak Kościuszkowski. Racławice-Janowiczki, Słomniki.

Sobota, 14 sierpnia 2010 | dodano: 18.08.2010Kategoria 70-100 km, Ślad GPS
Weekend w Małopolsce. Upalny dzień. Czekam do późnego popołudnia, by wyruszyć w normalnej temperaturze. Ruszam przy 32 stopniach w cieniu.
Cel na dziś: dojazd ponad 5 km do Przesławic, pętla około 91,5 km Rowerowym Szlakiem Kościuszkowskim i powrót z Przesławic do Proszowic. Razem ponad 100 km.

W miarę dokładny przebieg szlaku, można zobaczyć Tutaj. Ja dodatkowo dokładny ślad szlaku widzę na swoim GPSie.

Przed wsią Rzedowice, dostrzegam potwierdzenie, iż faktycznie jadę czerwonym szlakiem rowerowym. W praktyce oznaczenie występuje co kilkaset metrów, lub kilka kilometrów przy większych skrzyżowaniach.

I charakterystyczne dla tej okolicy widoki.

Są żniwa, więc na trasie widzę mnóstwo kombajnów.

Jest kilka wzniesień, asfalt różnej jakości. Docieram do Racławic, a właściwie do wsi Janowiczki. Jestem w miejscu, gdzie rozegrała się, bitwa Pod Racławicami.
Obecnie znajduje się tutaj m.in. Kopiec Kościuszki [nie zwiedzam go, gdyż go znam] oraz pomnik B. Głowackiego, chłopskiego bohatera bitwy.

Gdzieś w Racławicach, od niedawna znajduje się 9cio metrowa wieża, z której przy dobrej pogodzie widać Tatry. Wyszły jednak chmury, rezygnuję z jej szukania.

Wrażenie robią na mnie dwie tablice - mogiły walczących.

A zwłaszcza, duże samotne drzewo.

Rowerowo także jest tutaj przyjemnie. Wąska asfaltowa droga, i dwa ostre łuki, przy około 45ciu km.

Trochę dalej fragment leśny. Także ciekawy gdyż pagórkowaty.

Ogólnie mijam sporo kapliczek, kilka ciekawych kościołów.

Jest także fajna, prawie 2 km, droga przez pola.

Zwiedzam szlak, do Słomnik dojeżdżam przyjemnie, od strony Dworca PKP i na Rynek.

Teraz na wieś Niedźwiedź. Mam 51 km na liczniku. Wpadam na podmokłą polanę przy rzece Szreniawa. Postanawiam niestety odpuścić dalszą jazdę, gdyż zaraz będzie ciemno, a przede mną, dwa nieznane mi fragmenty leśne.

Wracam 19 km drogą 775. Zabrakło mi czasu na 30 km szlaku. Straciłem m.in podjazd pod największe wzniesienie okolicy, czyli pod Koniuszę.

W Niedzielę planowałem powrót rowerkiem do domu, czyli 130 km. Gdybym zwiedził brakujący fragment, zrobiłbym jakieś 165 km. Niestety pogoda w tym dniu była bezlitosna. Cały dzień był burzowy i wracam autem.
Ł3:126 km. [2376,4]
Dane wycieczki: 70.10 km (6.20 km teren), czas: 03:08 h, avg:22.37 km/h, prędkość maks: 54.40 km/h
Temperatura:30.0 HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(3)

Między Zabrzem, Rudą i Bytomiem: Rokitnica, Biskupice, Szombierki.

Niedziela, 8 sierpnia 2010 | dodano: 08.08.2010
Dziś chęci na rower, nabieram dopiero, późnym popołudniem. Patrzę za okno, zaraz lunie deszczem. Trudno. Jak mi się już zachciało, to i deszcz, mi nie straszny.
Ochraniacze wodoodporne na SPDki, najlepsze ciuchy na mokro do plecaka i w drogę.

Jest 18,5 stopni. W Bytomiu tylko orzeźwiający deszczyk. Jadę na Miechowice. Na wiadukcie (DK94) jak ręką odjął, przede mną, gdzie nie popatrzę słońce i przepiękne chmury. Muszę się rozebrać, bo jest kilka stopni cieplej.

Jadę przez ul. Stolarzowicką do Rokitnicy. Chcę wreszcie przejechać ścieżkę rowerową do Mikulczyc. W okolicy byłem zaledwie raz, zwiedzając żółty szlak pieszy z Bytomia.

Po jeździe chodnikiem, pozytywnie zaskakuje mnie wizja ścieżki, poprowadzonej po obu stronach jezdni.

Niestety nie trwa to długo, ale i tak nie jest źle.

Ścieżka się kończy, odbijam w ul. Kopalnianą. Jedzie mi się tu dobrze. Rozpoznaję anteny satelitarne, które widziałem kiedyś na zdjęciu, na blogu djk71. Asfalt OK, dużo łuków i fajny przejazd pod DK88.

Dostrzegam na GPSie hałdę, oznaczoną jako punkt widokowy. Jadę tam!
Niestety będzie trzeba trochę zabrudzić, wczoraj wypolerowany rower. (w jednym miejscu pod hałdą, wciąga mnie błotko, na jakieś 15 cm)
Hałda zdobyta, ale liczyłem na trochę wyższe widoki.

Jadę teraz przez Rudę. Strefy wpływów kibiców piłkarskich, wyrysowane na murach, zmieniają się jak w kalejdoskopie.

Jestem już na ul. Konstytucji. Odbijam przed kościołem w bok. Przez zamknięty dla aut most i drogą gruntową na Park Fazaniec.

Dalej ul. Zabrzańska i do domu. W Centrum Bytomia chcę jednak więcej. Jadę więc zerknąć jak wygląda ul. Łagiewnicka i kłopotliwa rowerówka.
Fragment (prawie 800 metrów) bliżej Łagiewnik, wygląda tak:
ul. Łagiewnicka. Budowana rowerowa © fredziomf

A tam, gdzie ostatnio na środku rowerowej były latarnie, dziś jest tylko chodnikiem dla pieszych.

Po prostu, zlikwidowano ten fragment ścieżki rowerowej.

Przy Łagiewnikach, odbijam w nieznany sobie asfalt. Prowadzi on w dość nietypowe miejsce odosobnienia.

Przypoinam sobie,że Jacek ostatnio zwiedzał osiedle robotnicze Kolonia Zgorzelec. Jadę tam! Gdy już myślę, że coś nie tak, jest ów osiedle. Teraz pora zobaczyć skwer, opisany ostatnio, także przez Jacka.
Udało się go znaleźć,a najlepiej pokonuje się ten mostek linowy, który fajnie się buja.

Pora do domu. Temperatura 20 stopni. Jeszcze tylko potem 3km drogi na grilla.
P.S. Średnia zepsuta, bo liczyła sumę jazdy i postojów.
Ł3:55,9 km. [2306,3]
Dane wycieczki: 55.90 km (6.50 km teren), czas: 03:27 h, avg:16.20 km/h, prędkość maks: 47.10 km/h
Temperatura:19.5 HR max:172 ( 88%) HR avg:128 ( 65%) Kalorie: 2319 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(6)