I I I Click for Katowice, Polska Forecast I I ŚWIETNY FOTOGRAF I
PicasaI PhotoBS I GPSies http://www.opencaching.pl/viewprofile.php?userid=24949
avatar Witaj na blogu rowerowym fredziomf
Powyżej są linki do moich zdjęć i śladów GPS.
    Blog najnowsze
    Blog profil rowerzysty

Michał - Bytom

2012
baton rowerowy bikestats.pl
2011
button stats bikestats.pl
2010
button stats bikestats.pl
2009
button stats bikestats.pl
2008
button stats bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(60)

Moje rowery

Merida Crossway TFS 800-V 25816 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy fredziomf.bikestats.pl

Archiwum

ministat liczniki.org

Linki

Na Jurę, Lipówka zdobyta (Woźniki Poraj Olsztyn Myszków Siewierz)

Niedziela, 6 czerwca 2010 | dodano: 07.06.2010Kategoria 150-200 km, Ślad GPS
Opracowywałem z GPSem drogę na 160km, tak wiele na rowerze jeszcze nie jechałem. Trasa biegnie szlakami rowerowymi, częściowo lasami, czy trudnymi i czy przejezdnymi? zobaczymy. Nie biorę plecaka, ograniczam się do sakwy na ramę roweru. Jadę też w bezrękawniku, będzie fajnie.
Jest ciepło, po chwili zauważam, że jak dla mnie nawet za ciepło.

Po 17 km mam dobrą średnią 27km/h, przejechane ze średnim tętnem aż 74% max bpm.
Przez 10km, jadę po znanym sobie, lesie na Woźniki. Po bokach stoi woda, mam wrażenie, że ścieżka coś bardziej dziurawa niż zwykle.
Na 31 km mijam rowerową rodzinkę, z niepełnosprawnym rowerzystą, który jechał na rowerze napędzanym ręcznie. Podziwiam, wyglądało, że musiał się sporo natrudzić po tym lesie.

Na 35 km w Woźnikach, w sklepie z pieczywem, kwiatami i alkoholem kupuję lody. Naprawdę jest ciepło, a może parno.
Dalej drogą 789 na Koziegłowy, za fotoradarem lekkie koleiny. Na 41,5 km przecinam 1kę, gdzie baba niemal nie wymusza lewoskrętu.

Następnie niebieskim rowerowym, ul.Plebańską i chyba dość nowym asfaltem od Pustkowia Gężyńskiego.

Na 48,5 km rowerowy odbija w lewo, ja jadę w prawo, krótszą, główną drogą na Poraj.
Na 53,5 km nad Wartą, przechodzę w GPSie na mapę Topo i jem snikersa.
Dalej szlakiem żółtym i od 56 km piaszczystym duktem leśnym. Mój rower w piasku się zakopuje, gdyby nie boczna ścieżka, po lewej, byłaby masakra.

Od 59 km, przez ponad 6km, jadę pomarańczowym szlakiem Przełomu Warty, droga szutrowa, lekko kamienista, rower zamiast 12 km/h, od razu jedzie szybciej - około 20 km/h.

Dalej jest droga asfaltowa, szlak zielony.


Widać już pierwsze atrakcje. Poniżej widok na górę Białko.

Na 65 km, gdy jestem pod górą, postanawiam zdobyć pierwszą swoją skałkę rowerem. Mianowicie bardziej łatwą Lipówkę (fotka poniżej)

A oto widok z niej, gdzieś w tamtych lasach byłem.

Nakręciłem także filmik, z widokiem na okoliczny zamek w Olsztynie.
<lt;lt;lt;lt;lt;lt;lt;lt;lt;lt;lt;youtube
Na 67,3 km jestem na Rynku w Olsztynie. Kupuję wodę, i rożka.

Nie zwiedzam zamku, jadę od razu na czerwony jurajski szlak rowerowy, który wiedzie w okolicy.
Znowu piasek, ale da się jechać trochę bokiem. Po chwili taki widok.

Na szczęście, jakiś rowerzysta wychodzi z krzaków, więc jest przejście, po kilkudziesięciu metrach jest już normalnie. Inny rowerzysta jadący w drugim kierunku chciał zawracać, ale widząc mnie także postanowił obejść zwalone drzewka.
Czerwony dalej przez kilometr wiedzie asfaltem, bardzo podoba mi się takie urozmaicanie drogi.
Od 71,5 km znowu las, i info, że już tylko 166 km do Krakowa, jurajskim czerwonym szlakiem.

Asfalty są różnej jakości, od 75,5 km odbijam na szlak zielony rowerowy. Poniżej podjazd pod Biskupice.

Za tą miejscowością, wybieram niebieski rowerowy i obserwuje paralotniarzy.
Asfalt do Zaburza jest mocno połatany i męczący, dalej znowu zielonym rowerowym.

Jem mięsko zabrane z domu. A poniżej widok prawdopodobnie na Sk. Głuchowskiego.

Od Przybynowa na chwilę na grunty, szlakiem czerwonym.

Od 90 km, w końcu porządna droga, szlak zielony.
2 km dalej odbijam w bok.

Jadę wzdłuż torów kolejowych.


Jestem już zmęczony, jadę przez Myszków, na 101,5 km kolejna wizyta w sklepie.
Dalej podjazd pod Pińczyce, a za nimi fatalne 2 km, miał być asfalt, a było gruzowisko.
Wstyd się przyznać, właśnie tam, na 113 km, zostawiła mnie w tyle miejscowa nastolatka.
Wracam do mapy UMPpcPL w GPSie.
Zaliczam także swój pierwszy poważny korek. Omijam, aż 1 km korek do drogi 78.

Na 120 km jestem pod zamkiem w Siewierzu, uf znana okolica. Na błoniach przy zamku, odbywały się prawdopodobnie 48 Dni Ziemi Siewierskiej. Zrobiłem filmik.
<lt;lt;lt;lt;lt;lt;lt;lt;lt;lt;youtube
Na 127 km ubieram rękawki i nogawki w Trzebiesławicach, a na 130 km jestem już nad Pogorią IV, czyli jak w domu. Ale zaczyna kropić.
Odżyły siły, tempo wzrasta, bo i asfalt prosty, ale jednak te 5,5 km wzdłuż jeziora trochę się dłuży.
Na 141 km ostatnia wizyta w sklepie w Psarach. Niby niedziela, ale nie miałem problemu z zamkniętymi sklepami.
W domu przed godz 23cią.
Ł3:483 km. [1959,4]
Dane wycieczki: 162.00 km (26.50 km teren), czas: 07:32 h, avg:21.50 km/h, prędkość maks: 49.00 km/h
Temperatura:21.0 HR max:167 ( 85%) HR avg:135 ( 69%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(9)

Odkryć "wielką dziurę" oraz podziemia tarnogórskie. Po kamieniołomie.

Sobota, 5 czerwca 2010 | dodano: 05.06.2010
Temp start 20, powrót 14 stopni.
Dziś późno wygospodarowałem czas na jazdę. Mam 2 cele i muszę zdążyć przed zmrokiem.
Śpieszę się. By ominąć rozkopane Centrum jadę, przez ul. Odrzańską, gdzie dostrzegam zalane ogródki działkowe. Jadę na Tarnowskie Góry i o godz. 19:10 jestem na ul Małej.
Chcę odnaleźć "Wielką dziurę". Jej fotka Kliknij TUTAJ
Jadę przez ul. Wodociągową, szukając wzrokiem pagórkowatej łąki. Dojeżdżam do ul. Staszica i widzę pagórki. Ale jest problem, krowa zastawiła polną łąkę, więc jadę od drugiej strony. W międzyczasie poznaję nową drogę gruntową, którą dojeżdżam do drogi 78.
Wracam na łąki pogórnicze.

Spaceruję pieszo, szukając tej dziury. Trawa ponad piasty, a każdy krok jakiś dziwny. Raz wpadam w dziurę a raz jest wyżej. Szukanie "dziury" utrudnia zachodzące i oślepiające słońce.
W pewnym momencie o mało nie wdepnąłem....

w jeża :)
Jak dla mnie dziur widziałem kilka, ale chyba to nie była jeszcze ta z fotografii.

No trudno ruszam na drugie miejsce. Tym razem Kamieniołom. Chcę odnaleźć wejście do podziemi tarnogórskich. Fotka Kliknij TUTAJ
w Kamieniołomie byłem raz, gdy jeszcze nie jeździłem z GPSem. Obawiałem się bardzo błota i kałuż, ale nie było tak źle.
Tak czy inaczej byłem 1 raz w wielu zakamarkach kamieniołomu.
Odkryłem stary rołwer

strumyk

Odkryłem kila oczek wodnych, byłem zarówno na dole, jak jeździłem górą kamieniołomu.

Niestety czas nieubłaganie mijał, zrobiło się ciemnawo, więc także zrezygnowałem.

Na pocieszenie udałem się do mojej ulubionej pizzerii u batmana, i zjadłem większe co nieco.

W domu byłem, dopiero po 22:40.
Ł3: 321 km. [1797,4]
Dane wycieczki: 42.50 km (11.80 km teren), czas: 02:16 h, avg:18.75 km/h, prędkość maks: 48.80 km/h
Temperatura:19.0 HR max:172 ( 88%) HR avg:136 ( 69%) Kalorie: 1872 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(8)

przez Chebzie pętla do Rudy

Piątek, 4 czerwca 2010 | dodano: 05.06.2010
Pomyślałem sobie, pojadę skrótem na Łagiewniki. I pojechałem, ale musiał być tam nie dawno ciężki sprzęt, gdyż najpierw przedarłem się po kamykach po gruzowisku, a następnie po masakrycznym błotku. Było to zaledwie 600 metrów, ale zdażyłem upaprać cały rower.
Dodatkowo na drugim km, okazało się, że przebiłem dętkę, i po co mi był ten teren? Trzeba było zdejmować brudną oponę.

Dalsza jazda przez kultowe Chebzie, a dokładniej przez wymagające 110iu % koncentracji Rondo, urozmaicone ruchem tramwajowym. Piękne niebo i chmury dzisiaj.

Trasa: Łagiewniki- ul.Łagiewnicka, Chorzów- ul. 3 Maja, Chebzie Pętla, Ruda- ul. Niedurnego, Plaza.
Ł3: 278,5 km. [1754,9]
Dane wycieczki: 28.00 km (1.70 km teren), czas: 01:10 h, avg:24.00 km/h, prędkość maks: 48.20 km/h
Temperatura: HR max:170 ( 87%) HR avg:148 ( 75%) Kalorie: 1191 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(0)

Nocna rundka, odwrotnie niż zwykle i z błyskami.

Czwartek, 3 czerwca 2010 | dodano: 04.06.2010Kategoria Ślad GPS, WPKiW
Przed 23cią w czwartek wyruszam na nocną przejażdżkę. Wg prognoz, teoretycznie powinno padać, zobaczymy jak będzie.
Ruszam w odwrotnym kierunku niż zwykle, najpierw na Piekary. Po kilku km wiercę się pupą po siedzeniu. Może miałem zbyt długą przerwę?

Po 7ym km (na Lipce) wymijam kogoś na rowerze poziomym, może to był art75?
Od 8go km mżawi, ale zaraz przestaje. Na 10tym, gdy wjechałem na całkowicie nieoświetlony odcinek drogi, ujrzałem przez chwilę wszystko na niebiesko. Błysło się tak mocno, że aż podskoczyłem na siodełku.

Do Świerklańca, błysło się już z 4 razy. No trudno, nie zmieniam planów, i przecinam ciemny las za Nowym Chechłem.
W Tarnowskich Górach, postój na wodę i fotkę.
Dworzec Kolejowy w Tarnowskich Górach nocą © fredziomf

Na 24 km znowu mżawi i km dalej pokonuję największy podjazd dziś.
Wracam na Bytom, i jadę dalej na Chorzów.
Chorzów. Poczta Polska i Urząd Miasta nocą © fredziomf

Na światłach przy AKSie czekam dobre 4 zmiany, światła mnie nie widzą, więc i ja przestaję na nie patrzeć.
Robię pętle po parku, bocialarka oświetla niesamowicie. Zauważam także, że nie ma już szlabanów zagradzających przejazd.
Stadion Śląski - Narodowy © fredziomf

Powrót, ok 7km pod masakryczny wiatr. Na Arki Bożka, zaraz przed domem zaczyna poważniej padać.
W domu jestem w Piątek o 1:20.
Ł3:250,5 km. [1726,9]
Dane wycieczki: 56.50 km (0.00 km teren), czas: 02:22 h, avg:23.87 km/h, prędkość maks: 47.80 km/h
Temperatura:16.0 HR max:176 ( 90%) HR avg:151 ( 77%) Kalorie: 2399 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(4)

Pieszym zielonym, miał byc Ogrodzieniec. Siewierz, Łazy. Komary atakują.

Sobota, 29 maja 2010 | dodano: 30.05.2010Kategoria Pieszym szlakiem, Ślad GPS, 100-150 km
Temp start 17, powrót 13.5 stopni.
Na sobotę sporo typów: Pszczyna, Lubliniec, Podzamcze; czy nawet dalsze Goczałkowice lub Rybnik. Ostatecznie, nie chciałem jechać za daleko w nie znaną okolicę, gdyż bałem się nieprzejezdnych lasów i lokalnych podtopień.

Tak czy inaczej postanowiłem dziś, poznać kolejny fragment, pieszego zielonego Szlaku Tysiąclecia.
Ten szlak poznaję wyjątkowo długo, gdyż nie sposób go przejechać za jednym podejściem. By poznać do tej pory, około 70 km szlaku, musiałem wykręcić, razem z powrotami do domu, jakieś 405 km i odbyć 7 wycieczek, niektóre fragmenty pokonując pieszo.

Postanawiam jechać przez Bobrowniki. Możemy zobaczyć jak prezentuje się, nazwijmy to, kościół nowoczesny, w porównaniu z kościołem z XVII wieku.

Bobrowniki ze względu na męczącą górkę, często omijałem, dalsza droga stąd, na Rogoźnik, także bywa ruchliwa. Dalej obok budowanej autostrady A1. Uf, na szczęście ciężarówek nie ma wiele, a ja dostrzegam już pierwsze efekty budowy.

Dalej kolejny podjazd, jestem zaskoczony jak szybko jestem w Twardowicach.
Po 18tu km jestem w miejscu, gdzie przerwałem w tamtym roku, zwiedzanie Szlaku Tysiąclecia. Rozpoczynamy przygodę. W tle dostrzegam, coś interesuję, odbijam w bok by sprawdzić, co tam jest.

Dalej 600 metrów pieszej wędrówki w górę. Trawa ponad piasty, a ja po 200 metrach czuję nogi :)
Ale na szczycie, widać już zalew Przeczycko-Siewierski i drogę S1.
Po drodze na szlaku odkrywam, stawy hodowlane karpia, oraz pole biwakowe wzdłuż zbiornika.

Na 35 km źle wskakuje mi bieg i zrywam spinkę, na szczęście mam zapasową. Na 37 km kolejny problem. Jestem przy drodze S1, muszę przejechać poboczem jakieś 650 metrów, by na zawrotce, przejść na druga stronę drogi. Tymczasem jest tam remont i nie ma nawet pobocza. Spaceruję ten kawałek, pomiędzy rozkopanym na 2 metry pasem a ruchliwą drogą :(
Szlak na chwile się urywa, a w okolicy budowana jest obwodnica Siewierza. Robię mały przyjemny objazd i kontynuuję zwiedzanie szlaku.

Szybko docieram do rynku w Siewierzu.

Bramy kościoła Św. Macieja.

Zaraz obok jest Zamek w Siewierzu. Jako, że jest otwarty postanawiam tam zajrzeć. Wstęp wolny, rower pilnuje Pani sprzedająca pocztówki na zamku. Ja zwiedzam wieżę widokową i ciemne lochy.

Zaczyna się leśny etap wycieczki. Dukty trochę mokre. Z czasem niestety piaszczyste. Mam na tyle oponę typowo asfaltową, niestety jazda jest męcząca. Mogę jechać maksymalnie 9-13 km/h, na najlżejszym przełożeniu. Wzdłuż całej drogi, niedawno odbywała się ścinka, unosi się piękny zapach drewna.
Na 52 km jest to, o co się martwiłem. Przejazd utrudnia rozlewisko wodne. Zawracam. Nie widać niestety żadnej możliwości objazdu, a inna ścieżka także prowadzi mnie do nikąd.

Komary dziś, to była masakra.
Powoli dochodzi do mnie, że będę się musiał pogodzić, iż nie dojadę dziś do Podzamcza. W międzyczasie zerkam na GPSa.

Jadę pod koszary i w miejsce opuszczonej bazy rakietowej. Spodziewałem się czegoś więcej :)

Na 68 km przerwa, na 2 jogurty i jabłko. Kieruję się na Łazy. Szlak biegnie kładką nad torami, ku mojemu zaskoczeniu, na kładkę można wjechać, więc nie muszę pokonywać schodków.
Jest późno, czas wracać. Spodobała mi się droga wzdłuż torów, która przypomina mi ul. Kolejową w Tarnowskich Górach.
Na 75km ubieram rękawki i nogawki oraz robię poniższy filmik.
Jadę sobie beztrosko przed siebie i dopiero w Zawierciu dochodzi do mnie, że zamiast wracać pojechałem w złym kierunku. Analizuję mapę, najlepiej będzie wracać drogą 796 na Dąbrowę G.
Na szosie rower jest w swoim żywiole, jadę ciągle ponad 30 km/h, a nie męczę się 10ką po lesie.
Na 103 km jestem już nad Pogorią IV, wcinam kolejne jabłko.
W domu jestem o 22:30.
Ł3:194 km. [1670,4]
Dane wycieczki: 135.70 km (33.20 km teren), czas: 06:53 h, avg:19.71 km/h, prędkość maks: 46.40 km/h
Temperatura:17.0 HR max:174 ( 89%) HR avg:141 ( 72%) Kalorie: 5707 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(13)

Wycieczka z u-lockiem; Katowice, Sosnowiec.

Środa, 26 maja 2010 | dodano: 26.05.2010Kategoria WPKiW
U-lock, do plecaka z bukłakiem i w drogę. Udałem się najpierw do Katowic, tradycyjną drogą przez wojewódzki park, obok Silesia City i pod rondem.
Miasto z u- lockiem kryptonite mini ls © fredziomf

Dalsza droga to mała przygoda, z centrum miasta musiałem dojechać do Sosnowca. Nie znam dokładnie dzielnic Katowic, ani dróg rowerowych w mieście. Zakładałem, że będę jechał ulicami, a tymczasem zrobiłem chyba kilkanaście kilometrów, po ścieżkach rowerowych, o których nie wiedziałem, a były po drodze.

Wybrałem dojazd, najpierw z ul. Bankowej wzdłuż Rawy, następnie przez 3Stawy wzdłuż DK86. Na ul. Porcelanowej na drogę gruntową, obok stawu i dalej żółtym rowerowym obok Selgrosu i ponownie przez Rawę.
Mijając staw Morawa, widziałem łódkę straży kursującą z ludźmi po wodzie. Nie wiem jaka była tam sytuacja powodziowa, ale mnie to trochę przeraziło.

Drogę powrotną wybrałem przez Siemianowice Śląskie. Ponad 20 km jechałem z nowym nabytkiem, obręczą Mavic A319 na plecach, przywiązaną do plecaka. [szykuję się do zmiany przedniego koła] Miałem wrażenie, że sporo osób się na mnie gapiło.

Jeszcze słowo na temat mojego napędu. Wczoraj zauważyłem i wymieniłem prawie pęknięte i skrzywione ogniwko łańcucha. Hm, nie tak dawno poszła mi spinka, więc zastanawiam się, czy coś jest na rzeczy.
Napęd działa nie najgorzej, ale dziś zauważyłem, że coś piszczy, jak nienasmarowany łańcuch. Może ząbki kasety zaczepiają łańcuch, tylko czy łańcuch w takiej sytuacji by piszczał?
Ł3:58,2 km. [1534,7]
Dane wycieczki: 58.20 km (11.00 km teren), czas: 02:45 h, avg:21.16 km/h, prędkość maks: 46.20 km/h
Temperatura:14.5 HR max:172 ( 88%) HR avg:140 ( 71%) Kalorie: 2779 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(4)

5 Jezior Górnośląskich

Niedziela, 23 maja 2010 | dodano: 23.05.2010Kategoria Ślad GPS, 100-150 km
Temp start 19, powrót 14 stopni.
Jeszcze wczoraj byłem przekonany, że w dniu dzisiejszym będą burze. Dopiero dziś w porze obiadowej doszło do mnie, że stracę ładny słoneczny dzień. Tak więc szybkie mycie roweru, czyszczenie napędu, i po godzinie po smarowaniu łańcucha, wyruszam, z konieczności w drogę, bo już 16ta.
Czytając wczoraj w nocy na blogu katane, o zamkniętej drodze, na tamie Zbiornika Kozłowa Góra, pomyślałem muszę to zobaczyć; a dokładniej postanowiłem dziś sprawdzić, jak wyglądają wszystkie pobliskie jeziora, w liczbie 5.

Udałem się najpierw nad jez. Chechło-Nakło. Wybrałem najkrótszy dojazd, czyli DK11 i obwodnicę Tarnowskich Gór. DK78 przeważnie omijałem szerokim łukiem, ze względu na koleiny i spory ruch, jednak dziś, po nałożeniu niedawno nowej nawierzchni, na potrzebnym mi fragmencie, było OK.
Nad jeziorem życie toczyło się normalnie. Co prawda to jeszcze nie te tłumy, ale było sporo osób.
Duktami leśnymi udaję się na Świerklaniec, poza kałużami nie obserwuję większych zniszczeń.

Drugim Jeziorkiem jest Zbiornik Kozłowa Góra. Nawet była żaglówka na zbiorniku :)

Nie widziałem zarwanej drogi na tamie, gdyż policja nie wpuszczała na tamę, ku zdziwieniu i protestom części osób. Co ciekawe nie można było wejść w kierunku do Wymysłowa, ale mieszkańcy ów miejscowości, od drugiej strony i tak bezkarnie poruszali się po tamie.

No nic jadę w kierunku 3go jeziora w Rogoźniku. Zatrzymuję się na granicy Piekar i Dobieszowic, i z bunkru [którego można zwiedzać] robię fotkę, na rzekę Brynicę, która jeszcze jest szeroko rozlana.

W okolicy Rogoźnika ucierpiał trochę las, szybko udaję się w kierunku następnego jeziora.

W miejscowości Góra Siewierska, dostrzegam, iż zamknięta została droga. No nic robię spory objazd, ale mam wyrzuty, że nie zrobiłem fotki, wracam wiec na zamkniętą drogę, ale od drugiej strony. Robię poniższe zdjęcie i dowiaduję się, że zamiast 7mio km objazdu, wyrwę w drodze, można było objechać przez gospodarstwo domowe jednego z mieszkańców :)


Czas jechać nad Zbiornik Przeczycko-Siewierski, na 57 km docieram na miejsce, zwiedzam tamę i obserwuję Czarną Przemszę, wypływającą ze zbiornika.


W moim rowerowym menu pozosto jeszcze 5te ostatnie jezioro, Pogoria IV. Jadę asfaltową ścieżką rowerową wzdłuż jeziorka i ubieram rękawki i nogawki. Zatrzymuję się także, przy mostku, patrząc na wpływającą rzekę.


Teraz wystarczyło wrócić do domu. Jestem już przyzwyczajony, że do domu od Pogori IV, muszę cisnąć pod górę, przez Sarnów. Na 80tym km składam jeszcze wizytę w sklepie, 0.7L wody to mało jak na tego typu wycieczkę.

Ogólnie wyszła kolejna setka w tym sezonie!
Niestety na 1km przed domem, zaczął mi przeskakiwać łańcuch. Co prawda było trochę zimy, ale trochę ręce opadają, by po 4250km napęd się buntował i to, gdy dogadzam mu trzema łańcuchami.
Ł1:101,5 km. [1673,5]
Dane wycieczki: 101.50 km (14.70 km teren), czas: 04:33 h, avg:22.31 km/h, prędkość maks: 56.10 km/h
Temperatura:19.0 HR max:174 ( 89%) HR avg:149 ( 76%) Kalorie: 4281 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(6)

Okrężnie do WPKiW, terenowo po parku.

Sobota, 22 maja 2010 | dodano: 22.05.2010Kategoria WPKiW, Ślad GPS
W końcu ciepło, jakieś 19-21 stopni. Z numerycznej wychodziło deszczowe popołudnie, tak więc na rower wybrałem się wcześniej.
Chciałem pojechać do parku chorzowskiego, przez Żabie Doły. Musiałbym kilkanaście metrów przejechać pod wodą, ale nie chcąc moczyć butów, pojechałem prosto; i wbiłem się na chwilę, na główną drogę.

Mój objazd przez Maciejkowice nie wypalił. Jechała przede mną Nauka Jazdy, instruktor kazał zawrócić kursantce, co dało mi do myślenia, że i ja nie powinienem się pakować do wody :)
Wykonałem za to amatorski filmik, który dedykuję rowerowemu pływakowi, czyli easternowi. (Chyba spodobała by mu się taka miejscówka)
No nic pojechałem przez Siemianowice. Jechałem szybciutko w tempie aut [średnia ponad 26/km/h], ale podjazd na głównej drodze dał mi w kość [tętno skoczyło mi do 183bpm], więc odbiłem w ulice Jadwigi i Jagiełły, by odsapnąć, jadąc trochę wolniej.
Gdy dojechałem do WPKiW, pojeździłem w nim bardzo terenowo. Byłem w kilku miejscach dopiero pierwszy raz, a byłem zdania że park znam dosyć dobrze.
Zdecydowanie najgorszy był przejazd błotną polanką pod górę. Mieliłem na najlżejszym przełożeniu, a i tak stałem w miejscu.

Cieszy także poprawa sytuacji w parku, worki z piaskiem [przy rozlewisku] były dziś usuwane.
Świeciło słońce, ale z prognozy wynikało, że lada moment będzie padać. Postanowiłem jednak wracać, tradycyjnie przez Żabie Doły. 19go maja alarmowałem o wypompowywaniu wody z Doliny Górnika, jednak to co dziś zobaczyłem, mnie przeraziło.

Jak widać Żabie Doły są nieprzejezdne, a 3 dni temu jeszcze było OK. Na szczęście ogromnego dołu nie zrobiła natura, a prawdopodobnie straż. Prawdopodobnie mają powstać rury, odprowadzające nadmiar wody.

W końcu prognozy pogody zaczęły się sprawdzać, za plecami słońce, a przede mną czarne chmury. Wróciłem do domu nasypem kolejowym, po trochę większych kamykach i bardzo wysoko nad torami kolejowymi.{zalecam tędy objazd w okolicy Żabich Dołów}

Niestety 2 domy z czerwonym dachem, które zawsze oglądałem z daleka, są podtopione.
Do domu zdążyłem wrócić, w chwili, gdy rozlegały się silne grzmoty.
Ł3:60,6 km. [1476,5]
Dane wycieczki: 44.70 km (9.00 km teren), czas: 02:16 h, avg:19.72 km/h, prędkość maks: 44.10 km/h
Temperatura:19.9 HR max:183 ( 93%) HR avg:148 ( 75%) Kalorie: 2058 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(6)

XI Bytomska Masa Krytyczna

Piątek, 21 maja 2010 | dodano: 22.05.2010Kategoria Ślad GPS, MK
Jeszcze po 16tej w Bytomiu była niezła burza, a po 17ej przygotowywałem rower do względnego porządku. Tak więc przyjechałem w ostatniej chwili.
Masa pierwszy raz gościła w dzielnicy Szombierki, i w czasie przejazdu na szczęście nie padało.

Sporo nowych twarzy i liczna ekipa z Gliwic.
Dawno nie byłem na rowerku, także miałem smaki na dalszą jazdę po wszystkim. Ale byłem też głodny, więc wróciłem do domu.
Ł3:15.9 [1431,8]
Dane wycieczki: 15.90 km (0.50 km teren), czas: 01:16 h, avg:12.55 km/h, prędkość maks: 28.90 km/h
Temperatura:16.0 HR max:173 ( 88%) HR avg:120 ( 61%) Kalorie: 990 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(0)

9 dni przed Silesia Cup MTB 2010, wizja lokalna w WPKiW.

Środa, 19 maja 2010 | dodano: 19.05.2010Kategoria Ślad GPS, WPKiW
Od soboty wieczór, nieprzerwane opady. Dziś był moment, gdy na chwilę dało spokój. Ponieważ 30go maja odbywają się, w chorzowskim Parku zawody Silesia Cup MTB 2010, postanowiłem sprawdzić, jak dziś wygląda, przypuszczalna trasa tej imprezy.
Tradycyjnie chciałem dojechać do Parku, przez Żabie Doły. Było tam ponad 20cm wody, także buty znikały w wodzie.


Zaraz dalej przy Dolinie Górnika, straż miała rozłożony namiot i wypompowywała wodę z ów Doliny. Na Kościuszki w Chorzowie, widziałem z kolei, zalane ogródki działkowe.
Po 7,5 kilometrach byłem w WPKiW, i dzięki śladowi GPS, chciałem powoli przejechać trasę wyścigu.

Park po opadach jest w nie najlepszej kondycji. Na znacznej ilości ścieżek [także na planowanej trasie imprezy], są taśmy, zabraniające poruszania się po nich.

Kawałek dalej, na znacznym obszarze [także na trasie wyścigu] rozlało się, chyba, jeziorko Wesołego Miasteczka.

Woda sięga alei Żyrafy, gdzie jest do 20cm wody.

Sprawdziłem także, jak rower radzi sobie na odcinkach nie asfaltowych. A radzi sobie słabo, przedni hamulec nie hamuje na błotnych odcinkach, napęd także nie działa idealnie, nawet opony mam raczej na asfalt.

Ponieważ z czasem zrobiło się już ciemno, było mokro, drzewa niepewne, a pod kołami można było napotkać gałęzie i konary...

dlatego na około 8ym km trasy, odpuściłem jej dalsze zwiedzanie.


Ogólnie trasa wytyczona bardzo fajnie, jest sporo czasu, by wszystko przygotować. Zobaczymy jakie będę warunki 30 maja :)
Ł1:141,6 km [1572]
Dane wycieczki: 26.00 km (7.00 km teren), czas: 01:22 h, avg:19.02 km/h, prędkość maks: 45.00 km/h
Temperatura:8.9 HR max:169 ( 86%) HR avg:143 ( 73%) Kalorie: 1180 (kcal)
Linkuj | KomentujKomentarze(5)